czwartek, 26 maja 2016

William Wharton "Werniks"

"Nikt nie potrafi zrozumieć, że ktoś może naprawdę chcieć spojrzeć, posłuchać, porozmawiać z drugim człowiekiem. Każdy jest samotny, wie, że chce czegoś więcej, nie wie jednak ani co to jest, ani jak to zdobyć."
s. 22.
"Mężczyźni mają takie głupie życie, ciągle bronią swojej bezcennej nietykalności, śmiesznego terytorium. Najczęściej obawiają się, że ktoś mógłby odkryć pustkę panującą w środku. Żyją jak gdyby w dekoracjach filmowych, które zwiedzać można w studiach filmowych wytwórni Universal, budują piękne fasady, za którymi rozpościera się pustka, istnieje jedynie front dla turystów.
Ludzie w ogóle stają się coraz bardziej niewidzialni, rozmywają się w swoich historiach. Niektóre kobiety wydają się nawet przepuszczać światło..."
s. 22.
"Kłamstwo odbija się w kłamstwie, tworząc coś, w co gotowi jesteśmy uwierzyć. Oczywiście, jeśli jest się wierzącym."
s. 23.
"Jesteśmy istotami ludzkimi, zdolnymi do popełniania błędów, skaczemy w luźnych wprawdzie, ale ograniczających nas skórach, starając się uczynić nasze błędy rzeczywistymi, naszymi własnymi."
s. 24.
"Naśladowanie życia nie ma sensu, podobnie jak jego odtwarzanie, muszę je wynaleźć, wyobrazić sobie na nowo."
s. 28.
"Wielu ludzi wyciera sobie ramiona ciągłym oglądaniem się do tyłu."
s. 54.
"Miłość siostrzana i braterska są zastrzeżone dla prawdziwych braci i sióstr, a nawet w ich wypadku bywa rzadka."
s. 67.
"Myślę, że wariat, któremu podoba się jego własne szaleństwo, to największa możliwa obraza dla wszystkich zdrowych ludzi na całym świecie."
s. 83.
"Większość z nas wraca do klatki, niezależnie od tego, jak przyjemne wydaje się latanie."
s. 92.
"Nikt nie chce mieć do czynienia z prawdziwymi wariatami, ludzie boją się, że to zaraźliwe, że oni sami mogliby zwariować. Są wariatami, bo nie próbują wnieść radości do swego życia. Jeśli się nad tym poważnie zastanowić, to na tym właśnie polega prawdziwe szaleństwo."
s. 128.
"Jestem przekonany, że nasza percepcja czasu jest wypaczona, ponieważ stanowimy jego część, jesteśmy w nim zamknięci. Przestrzeń i czas mają wiele wspólnego, ale z przestrzenią potrafimy sobie jakoś radzić. Poruszamy się w przestrzeni, na boki, w górę i w dół; możemy dowiedzieć się o niej czegoś, doświadczyć jej. Czas jest inny.
Wobec czasu jesteśmy jak drzewo wobec przestrzeni - drzewo może poznawać przestrzeń jedynie w bardzo ograniczonym wymiarze. Drzewo zajmuje pewną część przestrzeni i porusza się poprzez nią powoli, rosnąc, i to już wszystko. Podobny jest nasz stosunek do czasu. Jesteśmy umiejscowieni w pewnym jego odcinku, wykorzystujemy go, rosnąc, ale to wszystko."
s. 130-131.
"Upływ czasu jest dla naszego życia czymś równie koniecznym jak jedzenie czy miłość. Nawet bardziej, bo bez czasu istnieje pożywienie, ale nie ma jedzenia, miłość, ale nie seks."
s. 142.
"Ludzie muszą walczyć o zewnętrzne rzeczy jak status czy pieniądze, aby powstrzymać się od myślenia, od spoglądania w czarną pustkę. Każdy, kto czuje, że coś dzieje się w jego wnętrzu, powinien się tego uchwycić."
s. 176.
"Tak naprawdę ojcowie nie są rodzicami; społeczeństwo pozwala im jedynie udawać, że to nieprawda, przynajmniej dopóki zachowują się jak należy."

s. 182-183.
"Wyobraźcie sobie tyko kościoły jako ogromne schroniska da ubogich, pełne składanych łóżek, to byłoby prawdziwie religijne."
s. 224.
"Najpierw pozwalamy rządowi pomagać ludziom, ale już wkrótce uświadamiamy sobie, że chce on kierować całym ich życiem."
s. 243.
"Tajemnica państwa totalitarnego to stworzenie tak wielu przepisów i podatków, aby nikt nie był w stanie stosować się do wszystkich przepisów, zapłacić wszystkich podatków i przeżyć. Potem rząd stosuje przepisy i podatki tak, by wspierać przyjaciół i niszczyć resztę."
s. 245.
"Powrót do metod stosowanych w dżungli nie ma sensu. Ludzkie zwierzę  przeszło ewolucję; nasze paznokcie i zęby nie są stworzone do drapania i gryzienia, nasze ramiona skróciły się, stały się bardziej elastyczne, nasze donie potrafią trzymać narzędzia, nie tylko broń. Ewolucja dotyczyła fizjologii, powinniśmy zatem zmienić się również emocjonalnie.
Wszystkie bzdury o dominacji fizycznej powinny zostać zarzucone. Powinniśmy być częścią życia; żyć ze sobą, a nie przeciw sobie, iść razem naprzód, a nie wchodzić sobie w paradę czy wyprzedzać. Nie ma pośpiechu, i tak wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku."
s. 248-249.
"Gwałt dokonany na ciele i duszy zawsze zostawia ślad. Jesteśmy jak gdyby zawsze czynnymi wagami, rejestrującymi dobro, jakie okazują nam inni ludzie, obok zła. To, w jakiej mierze potrafimy zaufać, ile miłości potrafimy okazać, wynika z tego, co pokazują nasze wagi."
s. 249.
"Na świecie, a przynajmniej na świecie, który ja znam, brakuje kobiet, skoro już o tym wspomniałem, mężczyzn też nie ma tu zbyt wielu."
s. 255.
"Wydaje mi się, że rozmowa jest jak szkic. Można wygadać wszystko tak, że nie ma już nic, co można by przeżyć, żadnych tajemnic, żadnego podniecenia, romantyzmu, żadnej spontaniczności."
s. 263.
"Liczba przedmiotów, w które można zainwestować siebie samego, psychicznie czy fizycznie, jest ograniczona."
s. 285.
"Najgorsze, co może przydarzyć się w dzieciństwie, to dom tak wygodny, że dziecko przyzwyczaja się do luksusu i nie potrafi już żyć inaczej. Całe życie można wtedy zmarnować na zdobywanie tego, co miało się na początku."
s. 304.
"Kiedy jest się dzieckiem, dorośli - a zwłaszcza troskliwi dorośli - myślą, że mają prawo kierować życiem dziecka, że zawsze wiedzą, co dla niego najlepsze. Moja słodka, najukochańsza matka powtarzała zawsze: "Tak, ale to ja jestem twoją matką", i uważała, że jest to wystarczający powód, by mogła kierować moim życiem."
s. 322.
 "Spolegliwość, stałość, niezawodność stanowią części wartości cenionej w każdym prawie społeczeństwie - odpowiedzialności. Jeśli życie cię przeraża, każda nieprzewidywalna zmiana jest wstrząsem, a w konsekwencji złem. Nieprzewidywalna osoba jest wykluczana ze społeczeństwa, uznaje się ją za pariasa dla dobra grupy.
s. 326.
wyd. Rebis, Poznań 1994.

wtorek, 6 października 2015

Stanisław Dygat "Dworzec w Monachium"

"Los to piękne słowo, za którym nie kryje się nic konkretnego. Zostało wymyślone przez ludzi dla usprawiedliwienia niedołęstwa, dla uchylenia się od moralnej odpowiedzialności za popełnioną z głupia frant podłość."
s. 7.
"Rzeczy mało prawdopodobne nie zdarzają się tylko wtedy, gdy odnoszą się do zdarzeń mających przynieść coś szczęśliwego i pomyślnego. Nigdy jednak nie można mieć pewności, czy mimo wszystko nie przytrafią się, jeżeli mają zdecydować o katastrofie i nieszczęściu."
s. 16.
"Szkaplerze i święte obrazki noszą i ludzie świętobliwi, i cyniczni łajdacy i modlą się do nich, a portrety płomiennych zbawców świata wiszą i u szlachetnych ideologów, i u bogobojnych karierowiczów."
s. 26 - 27.
"Wielkie narody i ich obywatele nie lubią, kiedy małe narody się mądrzą. Czują sie tym zgorszone i zaniepokojone, jak dorośli, kiedy dziecko okazuje zbyt żywe zainteresowanie sprawami seksualnymi."
s. 36.
"Tęsknota na twarzach dziewczyn zawsze przyciąga i niepokoi. Dlatego wiele dziewczyn stara się tym wyrazem sztucznie ozdobić twarz. Nic z tego. Te, które mają na twarzy tęsknotę, nie wiedzą o tym. Tak samo jest z talentem. O jego posiadaniu najgłębiej przekonani są ci, którzy go nie mają. Zresztą talent jest rzeczą równie złudną jak nastroje na twarzach dziewczyn."
s. 36.
"Mało co wydaje się równie wyzywające i obraźliwe dla tych, którzy sami są zawodowymi sługami konwecjonalnych nawyków."
s. 37.
 "Niejedno świństwo zaczyna się od tego, że człowiek w szlachetnym porywie opowiada się za sprawą słuszną i dobrą. Im ma przy tym mniej charakteru i woli, tym jego szlachetny poryw i nieustępliwa stanowczość mocniej są napięte, niby lina podtrzymująca nadwerężony maszt statku w czasie cyklonu. W ten sposób zużywa on swój wątły zapas szlachetnych uczuć i odruchów na jeden raz i niczym juz potem nie chroniony, wali się w szalone odmęty zdrady, przekupstwa i łgarstwa. Niesłusznie dziwimy się tak często, że ktoś, kto żarliwie bronił dobrej i uczciwej sprawy, przechodzi ni stąd, ni zowąd na stronę złą i nieuczciwą. Proporcjonalnie przy tym do swojej poprzedniej żarliwej uczciwości staje się poważnej miary świntuchem i sprzedaje wszystko, co tylko za pieniądze i za możliwośćkorzystania z uroków życia zechcą od niego kupić. Pan Bóg, hojnie obdarowujący człowieka wszelkimi wariantami grzechów głównych, których liczba wzrasta w dzisiejszych czasach znacznie ponad siedem, okazuje się zdumiewającym skąpcem tam, gdzie chodzi o przydział cnót. Dlatego cnoty powinniśmy szczególnie szanować i oszczędzać, jak wszystko to, czego mało. Cóż, kiedy w tej dziedzinie właśnie jesteśmy największymi utracjuszami i birbantami, gotowymi w ciągu jednego dnia przejeść i przepić to, co przydzielono nam na całe życie."
s. 44.
"Czy do wyniosłego grona cywilizowanych narodów łatwiej dostać się temu, który rozdziela kopniaki, czy też temu, który je zbiera?"
s. 48.
"Ogólnie rzecz biorąc, ludzie gardzą brutalną siłą głośno tylko dla ratowania twarzy. Skrycie, nie przyznając się nikomu, ledwie, ledwie sobie, szanują ją i podziwiają."
s. 58.
"Człowieka niszczy pycha i nie znające granic rozbestwienie przy lada, zawodnym choćby, sukcesie."
s. 65.
"Człowieka często gubi przekonanie, że ofiarowany mu Los, którym się cieszy, jest ostateczny i niewzruszony. Nie bierze pod uwagę albo zapomina, że wszyscy dokoła świadomie lub bezwiednie, złośliwie lub w najlepszej wierze, nieustannie, niepowstrzymanie jak święte źródło bijące w Lourdes, pracują na to, by Los jego zmienić. Oczywiście z lepszego na gorszy."
s. 72.
PIW, Warszawa 1978.

piątek, 31 lipca 2015

John Fowles "Kolekcjoner"

"To, co robmy, zamazuje to, co robiliśmy przedtem."
s. 22.
"- Wszyscy chcemy tego, czego nie możemy mieć. Przyzwoitość istoty ludzkiej polega na zaakceptowaniu tego faktu.
- Wszyscy bierzemy to, co możemy dostać. A jeśli przez większość życia nie mieliśmy wiele, staramy się to nadrobić przy najbliższej nadarzającej się okazji."
s. 85.
"Czy zdajesz sobie sprawę, że wszystkie wielkie osiągnięcia w historii sztuki, wszystkie wielkie sprawy w życiu to właśnie to, co ty nazywasz nieprzyzwoitym, i że zazwyczaj zrodziły się z uczuć, które okresliłbyś jako zdrożne?"
s. 91.
"Wszystko, co wolne i przyzwoite w życiu, zamykane jest w brudnych małych celach przez okropnych ludzi, którym jest wszystko jedno."
s. 157.
"Jeśli pragniesz dotrzeć do najgłębszych granic siebie, to rzeczywista forma, jaką przybieże twoja sztuka, nie wydaje ci się ważna."
s. 186.
"Krytycy rozwodzą się nad osiągnięciami technicznymi. Ten rodzaj żargonu absolutnie nic nie znaczy. Sztuka jest okrutna. Słowa pozwalają na wszystko. Ale obraz jest jak okno prowadzącej wprost do najskrytszej tajni twojego serca."
s. 186.
"Ludzie, którzy nas uczą, wpychają w nas stare idee, stare poglądy, stare sposoby. Jakby zasypywali rośliny kolejnymi warstwami starej ziemi; nic dziwnego, że biedactwa tak rzadko przebiją się do góry świeże i zielone."
s. 187.
"To nie nastolatki i córki są odmienne. My się nie zmieniłyśmy, my po prostu jesteśmy młode. To ci idiotyczni nowi ludzie w średnim wieku, którzy muszą być młodzi, to oni się zmienili. Te głupie, rozpaczliwe próby pozostania z nami. Nie mogą być z nami. Nie chcemy, żeby byli z nami. Nie chcemy, żeby ubierali się według naszej mody, posługiwali się naszym językiem, przejmowali nasze zainteresowania. Naśladują nas tak nędznie, że nie możemy ich szanować."
s. 224.
"Dlaczego każda żywotna, twórcza, interesująca osobowość ma być męczennikiem wielkiego powszechnego kretyna? (...) Ponieważ oni nienawidzą nas wszystkich, nienawidzą nas za to, że jesteśmy inni, że nie jesteśmy nimi, że oni nie są tacy jak my. Prześladują nas, odpychają, skazują na odosobnienie, śmieją się z nas, ziewają, zawiązują sobie opaskę na oczy i zatykają uszy. Zrobiliby wszystko, żeby uniknąć konieczności zauważania nas i szanowania. Czołgają się wokół największych z nas, kiedy tamci już nie żyją."
s. 237-238.
 "Nienawidzę niewykształconych i ignorantów. Nienawidzę napuszonych i sztucznych. Nienawidzę zazdrosnych i zawistnych. Nienawidzę zgorzkniałych, małostkowych i skąpych. Nienawidzę zwykłych, nudnych i małych ludzi, którzy nie wstydzą się tego, że są mali i nudni. (...) Kocham uczciwość, wolność i szczodrość. Kocham tworzenie, konstruowanie. Kocham pełnię istnienia. Kocham wszystko, co nie ogranicza się do siedzenia i patrzenia, co nie kopiuje i nie ma martwego serca."
s. 238.
(wyd. Zysk i s-ka, tł. Hanna Pawlikowska-Gannon).

czwartek, 30 lipca 2015

Stefan Zweig "24 godziny z życia kobiety"

"Twarz dziewczyny, kobiety, musi być dla mężczyzny czymś niesłychanie ruchliwym, bo najczęściej jest tylko zwierciadłem, raz namiętności, to znowu naiwności czy zmęczenia, że rozpływa się tak łatwo jak obraz w lustrze i że mężczyzna łatwiej może zapomnieć oblicze kobiety, bo lata odbijają się na nim grą świateł i cieni, bo ubiór za każdym razem inaczej je obramowuje. Ludzie, którzy zrezygnowali, co dopiero w i e d z ą naprawdę."
s. 105 ("List od nieznajomej").
"Wiem, że kobiety nie przyznają się do namiętności, choćby płonęły z chęci oddania, że muszą się bronić i udawać strach albo oburzenie i że każą się zdobywać przy użyciu próśb, kłamstw, przysiąg albo przyrzeczeń."
s. 107 ("List od nieznajomej").
"Któż odwraca się za swoim cieniem? Człowiek widzi cień, skradający się wiernie za nim, czasem wybiegający w przód, jak jeszcze nieuświadomione życzenie, ale któż się wysila, żeby oglądać siebie w podobnej postaci?"
s. 159 ("Leporella"). 
"Wyobraźnia ludzi na ogół nie sięga poza granice ich własnego istnienia. To, co nie dotyczy ich bezpośrednio, co ostrym klinem nie wdziera się w ich życie, nie dociera do nich wcale. Ale za to zwykły wypadek, którego byli świadkami, chocby i bardzo błahy, byle widziany na własne oczy, budzi w nich czasem aż niezdrowe zainteresowanie. Ludzie w ten sposób rekompensują sobie niejako rzadkość objawów uczuciowych ich nadmierną gwałtownością."
s. 172 ("24 godziny z życia kobiety").
"Nieuznawanie prawdy tak oczywistej jak ta, że są chwile w życiu kobiety, kiedy zdana jest na pastwę tajemniczych sił niezależnie od jej woli i świadomości,  nie jest niczym innym niż ukrywaniem lęku przed własnymi instynktami, przed siłami demonicznymi drzemiącymi w naszej naturze. Niektórym ludziom zdaje się właśnie sprawiać przyjemność uważanie siebie za bardziej czystych moralnie i silniejszych od tych, którzy łatwo "ulegają pokusom". (...) kobieta, która idzie śmiało i swobodnie za głosem instynktu, uczciwsza jest od tej, która z zamkniętymi oczyma zdradza męża w jego własnych ramionach."
s. 178-179 ("24 godziny z życia kobiety").
"Dla tych, którzy nie mają własnych przeżyć, namiętny niepokój bliźnich stanowi pożywkę dla nerwów podobnie jak teatr lub muzyka."
s. 188-189 ("24 godziny z życia kobiety").
"Wdzięczność to uczucie rzadko spotykane u ludzi - a ci nieliczni, którzy potrafią być wdzięczni, nie umieją często swych uczuć okazać; zamykają się w upartym milczeniu, żeby tylko nie okazać tego, co czują."
s. 215-216 ("24 godziny z życia kobiety").
" Tylko ludzie, którzy żyli długo bez namiętności, zdolni są poznać w ciągu jednej jedynej chwili całą jej gwałtowną, druzgocącą jak lawina, przytłaczającą jak orkan potęgę. Gromadzone latami, nie zużyte siły omal nie rozsadzają piersi."
s. 230 ("24 godziny z życia kobiety").
"Jakże nędzne, ubogie i mizerne musi być to, co ludzie nazywają górnolotnie "duszą", uczuciem, bólem, jeśli w najwyższym nawet swym napięciu nie ma dośc siły, by rozsadzić od wewnątrz umęczone, udręczone ciało - jeśli można przeżyć podobne chwile, jeśli krew tętni nadal w żyłach, jak tętniła, chociaż człowiek powinien runąć pod takim ciosem, jak wali się drzewo rozłupane gromem.(...) A jednak - ból jest tchórzliwy, cofa się przed potężnym pragnieniem życia, instynkt mocniej związany jest z naszym ciałem niż żądza śmierci z duszą."
s. 236 ("24 godziny z życia kobiety").
 "Ludzie zwykle oburzają się, gdy naraz przestają dopisywać im siły duchowe, gdy uświadamiają sobie ich niedoskonałość i ubóstwo."
s. 253 ("Mendel od Książek").
"Im bardziej sie ktoś ogranicza, tym bliższym jest jednak nieskończoności; właśnie tacy ludzie, pozornie dalecy od spraw tego świata, na kształt termitów buduja sobie w swej szczególnej materii jakis osobliwy i absolutnie niepowtarzalny skrót świata."
s. 285 ("Nowela szachowa").
"Nic na świecie nie wywiera na duszę ludzką  takiego nacisku jak próżnia."
s. 307 ("Nowela szachowa").
(wyd. PIW Warszawa 1979) 

sobota, 8 marca 2014

Krystyna Janda "Różowe tabletki na uspokojenie"

"Dzieci są naszymi małymi niewolnikami. Są skazane na nas. Na nasze nerwy, humory, upodobania. Na nasze poczucie sprawiedliwości. Poczucie taktu. To my, jak władcy absolutni, ustalamy granice wolności i godności tych małych istot. Dopuszczamy się najohydniejszych gwałtów na ich psychice w imię miłości. Kochamy je, ale najczęściej okrutną i egoistyczną miłością. Jak rzadko traktujemy dzieci jak osobne, pełnoprawne byty, partnerów w życiu, które muszą dzielić z nami, bo nie mają innego wyjścia. Jak często wyładowujemy na nich żale za nasze klęski i niepowodzenia. Jak często karzemy za nasze winy. Jak okrutnie decydujemy o ich życiu w imię naszych ambicji. Pomyślmy, jak często w imię ich wyimaginowanego dobra, w imię jakichś tam celów, które przed nimi stawiamy, oceniamy je okrutnie tylko dlatego, że nie spełniają naszych marzeń i oczekiwań. Poniżamy je i upokarzamy. (...) Jak rzadko z nimi naprawdę poważnie rozmawiamy i traktujemy jak partnerów. Czy naprawdę staramy się je zrozumieć i kochać, jakimi są, (...) a nie kształtować i rzeźbić na siłę."

s. 184-185.
"Dziś zdarza mi się wysłuchiwać najczęściej cynicznych, obojętnych kalkulacji, dotyczących porzucenia, zmiany partnerki, partnera i coraz częściej mam uczucie, że to pozorna zazdrość, udawana miłość, zabieg służący tylko i wyłącznie zajęciu się czymś trochę bardziej emocjonującym niż codzienność, na jakiś czas. Że wszystko jest dopuszczalne i względne. (...)
Ja tego nie chcę. Chcę, żeby zazdrość była tak wielka jak miłość. Uczucia te są równoważne, gdy są prawdziwe. A wszystkie tak zwane nowoczesne spojrzenia na związek, tolerancja, wyrozumiałość, demokracja, dojrzała zgoda na układ, na wolność w związku, na chwilowe zapomnienia, zauroczenia, skok w bok, pomyłki, niegroźne romanse, dziwne przyjaźnie, zauroczenia, podziały na zdradę fizyczną i duchową SĄ BZDURĄ. (...) Ja chcę być kochana i chcę, żeby ktoś był o mnie zazdrosny!"
s. 206-207.

"Moje szczęście polega między innymi na tym, że wczoraj, kiedy przypadkowo spojrzałam na dłoń mojego męża chwytającego cukiernicę, ruch tej ręki i sposób, w jaki ją chwycił, wywołał we mnie bardzo przyjemny dreszcz."
s. 10.
"Myślałam o kobietach, o kobiecie w ogóle. Jak cudownym może być zdarzeniem, jak wspaniałą atmosferę może ze sobą przynieść, jak wymowną i czułą tajemnicę, jakie drżenie powietrza, ile uczuć, niewinności, intensywności, żywości, inteligencji, a jednocześnie nieświadomość tego, czym jest i co z nią przychodzi. (...) Myślałam i zastanawiałam się nad tym, jak wielu mężczyzn potrafi dostrzec to, czym się właśnie zachwycałam, jak wielu to uszanuje i będzie potrafiło się z tym „obejść“."
s. 66.
"Prawdę, wiarę, zaangażowanie i rzetelne aktorstwo docenia każda publiczność, a chęć przypodobania się jej za wszelką cenę odrzuca i takimi artystami w rezultacie pogardza i ich nie szanuje."
s. 45. 
"Słowa mogą zniszczyć wszystko. Nie czyny, lecz słowa. Słowa mają nieprawdopodobną moc. Zawsze uważałam, że słowo jest zarówno największym afrodyzjakiem, jak i największym wrogiem miłości. Uważajcie na to, co mówicie!!! Jedno pozornie niewinne, w afekcie wypowiedziane słowo, jedno słowo za dużo, może zniszczyć życie."
s. 161-162
"W naszych czasach, budzącej się konsumpcji i apetytu na wszystko, wybór i eliminacja są prawdziwą sztuką i świadectwem dojrzałości. Że świadomie „nie mieć“ - jest nobilitacją i uspokojeniem."
s. 8.
"Walczymy wszyscy o tolerancję w każdej sprawie. Zaciskamy zęby i staramy się jej uczyć. Idzie nam to w Polsce opornie. Powiedziałabym, że coraz gorzej. Im dalej, paradoksalnie, w demokrację, tym trudniej. Bo demokracja dla wielu to możliwość niezgodzenia się na coś."
s. 225. 
"Zazdrość. Ja ją lubię. Potrafi być siłą, potężną, motoryczną, budującą, cementującą związki. Wydaje mi się, że ludzie, którzy nie odczuwają zazdrości, nie są normalni, są niebezpieczni, wynaturzeni. Zazdrość jest naturalną konsekwencją miłości. To brak zazdrości jest zastanawiający i niepokojący."
s. 205
 (wyd. WAB, Warszawa 2012)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Antoine de Saint-Exupery "Twierdza"

Człowiek nie jest tucznym bydlęciem i miłość jest dla niego ważniejsza niz pożytek. Nie może kochać domu, który nie ma swego oblicza i gdzie kroki nie znajdują swojego kierunku i sensu.
Antoine de Saint-Exupery, "Twierdza", tłum. A. Olędzka-Frybesowa, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1990, s. 16.

Nakazuję też, aby każdy dom miał takie serce bijące, tak aby można było zbliżać się lub oddalać od jakiegoś punktu, aby można było wychodzić i wracać. W przeciwnym razie człowiek jest nigdzie. A nie na tym polega wolność, aby nie być wcale.
op. cit. s. 16.

Nie uczynię świątyni piękną, jeśli wciąż będę ją budował od nowa.
op. cit. s. 22.
Wiem aż nadto dobrze, że gromadząc razem kamienie tworzy się ciszę. Ciszę, której z kamieni nie dawało się odczytać. Wiem aż nadto dobrze, że miłość ożywia się poprzez ciężary i skrępiowania.
op. cit. s. 19. 

Trzeba tworzyć. Jeśli masz moc tworzenia, nie zajmuj się organizowaniem. Pojawi się wnet sto tysięcy sług, którzy będą służyć twojej pracy twórczej i wgryzą się w nią jak robaki w mięso. Jeśli ustanawiasz religię, nie zajmuj się dogmatami. Pojawi się sto tysięcy komentatorów, którzy zajmą się ich formułowaniem. Tworzyć to znaczy tworzyć byt, a wszelkie tworzenie jest niewyrażalne. Jeśli pewnego wieczoru przybędę do dzielnicy miasta, która jest jak ściekający w morze kanał nieczystości, nie do mnie należeć będzie obmyślanie sieci kanalizacji, odpływów dla nieczystości i miejskich śmietnisk. Ja przynoszę miłość do czystych jak lustro progów i wokół mnie pojawią się czyściciele trotuarów, zarządzenia policyjne i służba oczyszczania miasta. Nie próbuj także wyobrażać sobie, dzięki magicznej sile twoich zarządzeń, świata, gdzie praca zamiast ogłupiać człowieka, każe mu wzrastać w człowieczeństwie, gdzie kultura będzie się rodzić z pracy, a nie z czasu wolnego. Nie przezwyciężysz ciężaru materii. Ale ciężar materii trzeba właśnie przemienić. A takie działanie to właśnie poezja albo glina w rękach rzeźbiarza, albo pieśń. I jeśli z mocą śpiewasz pieśń szlachetnej pracy, która jest sensem egzystencji, wbrew pieśniom rozrywki, które z pracy czynią tylko powinność, a ludzkie życie dzielą na niewolniczą pracę i pustą rozrywkę - nie przejmuj się racjami, logiką i szczegółowymi regułami. Pojawią się komentatorzy wyjaśniający, dlaczego stworzona przez ciebie twarz jest piękna i jak trzeba budować dzieło. Wskażą pewien kierunek i będą umieli dowieść argumentacją, że jest to kierunek jedyny. Zaś obrana droga sprawi, że reguły doprowadzą do twego spełnienia i sprawdzi się twoja prawda.
Ponieważ liczy się tylko obrana droga i kierunek, i skłonność ku czemuś. I tylko to jest potęgą, równą potędze przypływu morskiego, co powoli i obywając się bez logicznych rozumowań kruszy tamy i rozszerza panowanie morza. Powiadam ci: wypełnia się każdy obraz, który ma w sobie moc. Nie zajmuj się wyliczeniami, tekstami praw i przewidywaniami. Nie przewiduj przyszłego miasta, albowiem miasto, które się narodzi, nie będzie podobne do twoich przewidywań. Obudź miłość do wież, które się będą wznosić ponad piaskami. A niewolnicy niewolników twoich budowniczych znajdą bez trudu sposoby przewożenia kamieni. Tak jak woda, ponieważ musi spływać w dół, znajduje sposób, aby zmylić czujność obmurowanej cysterny.
Antoine de Saint-Exupery, "Twierdza", LXXII, tłum. A. Olędzka-Frybesowa, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1985, s. 170-171.

czwartek, 20 lutego 2014

Adolf Muschg "Szczęście Suttera"

Baśnie niczego nie spychają w podświadomość ani nie otwierają żadnych drzwi. Pokazują tylko, że drzwi są już otwarte – do poza dobrem i złem, do życia i śmierci.
Źródło: s. 54
Dzieci traktują zabawki ze śmiertelną powagą.
Źródło: s. 369
Kot każdego dnia sprawdza, na ile zdoła zbliżyć się do naszego gatunku. Ciągle znajdujemy się w okresie próbnym i to naprawdę cud, że nasz kot wciąż na nas patrzy.
Źródło: s. 281
Nie rób niczego, zanim nie będziesz mógł tego zostawić.
Źródło: s. 428
Słowa są obosieczne. Wieje ostry wiatr, który z obu stron ostrzy je jak noże. Gdzie ich dotkniesz, tam się zatniesz.
Źródło: s. 363
Wszystkie haniebne czyny na świecie dokonują się z powodów pedagogicznych, kiedy to pedagog, chociaż narzeka, chce mieć swoją przyjemność.

Źródło: s. 173

(tłum. Sława Lisiecka, wyd. Czytelnik, Warszawa 2003)

sobota, 15 lutego 2014

Masquerade

"W wolnym życiu przychodzą zdarzenia, z którymi konfrontując się człowiek musi odsłonić nieuchronnie siebie samego, musi zdemaskować siebie do właściwej swojej postaci, związanej konsekwentnie z przeszłością i przyszłością. Nie ma już miejsca na osłanianie się gierkami, są tylko bezpośrednie starcia prawdziwych stylów, które w rezultacie interesują lub nie." (St. Dygat "Jezioro Bodeńskie", KiW 1987, s. 105-106)

Dygat nie przewidział XXI wieku i homo medium, gdzie człowiek jest wybitnie podatny na sugestię i hipnozę, stał się medialny. Człowiek ten już tak gra, tak wrósł w aktorstwo i odgrywaną postać, że w postaci wolnej wciąż nosi maskę jako margines bezpieczeństwa. Nie wyjdzie na ulicę bez makijażu, stroju odpowiedniego do miejsca i sytuacji. Przeżywa bardziej wydarzenia z życia fikcyjnych postaci serialowych niż te rodzinne, sąsiedzkie. Nie ma prawdziwych stylów, są trendy, krzyki mody, hejterstwa, hipsterstwa, ewentualnie nawroty, dość cykliczne, do prawdziwych stylów sprzed lat. W XXI wieku stylem jest naśladownictwo, odtwarzanie, gry i gierki, a sztuką życia jest aktorstwo. W XXI wieku tylko zniewolony, doprowadzony do skrajności człowiek pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Dziś, gdy chcesz zobaczyc twarz aktora bez makijażu, musisz albo go podejrzeć w najmniej oczekiwanym momencie jak paparazzi, albo się nim zabawić.

Masquerade!
Paper faces on parade.
Masquerade!
Hide your face, so the world will never find you!
Masquerade!
Every face a different shade.
Masquerade!
Seething shadows
breathing lies.
Masquerade!
You can fool
any friend who
ever knew you!

wtorek, 11 lutego 2014

Stanisław Dygat "Jezioro Bodeńskie"

Psychiczne prawo dozwala żyć tylko w jednym świecie realnym, spędzając wszystko, co przeczy realności, na peryferię marzeń. Gdy człowiek zostanie z rodzimej realności przepędzony na tułaczkę po obczyźnie przeżyć, ratuje się przyrodzoną samoobroną wewnętrznego i zewnętrznego aktorstwa. Aktorstwo to altera natura. Niemowlę ma tylko naturę somatyczną, bo nie stać go jeszcze na aktorstwo. Człowiek z wdziękiem to taki, który jest dobrym aktorem życia. Pozer to też aktor, tylko tyle, że zły. Zmanierowany zaś to ten, który nie może wydobyć się z szarży. W przeinaczonym (...) istnieniu jest się otoczonym nowymi elementami, wobec których nie pasuje już aktorstwo z rodzimej realności; trzeba improwizować i szukać nowej formy wyrazu. (...) Niespodziewanie w nowej realności odnajduje się człowiek w starym kostiumie. Trzeba się kryć przed ludźmi, aby nie razić ich oczu kontrnaturalnym połączeniem dwu wichrowatych wobec siebie czasów, które wypełniając w zestawieniu więcej powietrza, niż może pomieścić ograniczona przestrzeń uczuć, wywołują sprężenie atmosfery tak przygniatającej ciało, że czasem aż wyciska łzy.
wyd. KiW 1987, s. 40-41.
W wolnym życiu przychodzą zdarzenia, z którymi konfrontując się człowiek musi odsłonić nieuchronnie siebie samego, musi zdemaskować siebie do właściwej swojej postaci, związanej konsekwentnie z przeszłością i przyszłością. Nie ma już miejsca na osłanianie się gierkami, są tylko bezpośrednie starcia prawdziwych stylów, które w rezultacie interesują lub nie.
wyd. KiW 1987, s. 105-106
Wypuszczone przez nas dzieło idzie w świat, uniezależnia się od nas, po latach zrywa z nami częstokroć więzy nawet uczuciowe. Autor usiłujący ten twór właściwego czasu ratować dla współczesności komentarzami przypomina ojca, który, zdradzając tajniki charakteru i przeżyć swego syna w dzieciństwie, domaga się, by na tej podstawie uznano jego pełne i trwałe prawa dojrzałości. Daremnie. Syn działa już i przemawia we własnym imieniu, na nic nie zdadzą się ojcowskie ględzenia.
przedmowa do II wydania, wyd. KiW 1987, s. 5.