czwartek, 19 marca 2020

Stanisław Dygat "Disneyland"

Ludzie strasznie kłamią. Oszukują siebie i innych w sprawach wielkich i małych. Każdy jest przeciwnikiem każdego. Nawet bliskie osoby są sobie przeciwnikami. Przyjaźń, tkliwość rodzinna, miłość to tylko szczególne oblicze walki, którą toczą wszyscy przeciw wszystkim.
s. 10.
Kiedy rozchodzi się dwoje ludzi, a mają dziecko, towarzyszy temu zazwyczaj dramatyczna rozgrywka.
s. 12.
Ludzie, kiedy coś im solidnie dopiecze, starają się dla pociechy wesprzeć cudzym ciałem. Przynosi im to psychiczna ulgę.
s. 13.
W życiu często osiągają powodzenie ci, którzy sztucznymi zabiegami potrafili wyrobić sobie nazwisko. Wygrywają głupotę i lenistwo innych, fakt, że nie chce im się szukać szczerych wartości, ale łapią, co rzuca się w oczy i samo lezie w ręce.
s. 14.
Gdy nieświadomość zderzy się z rozbudzona nagle namiętnością, wynikają z tego okropne rzeczy.
s. 20.
Wyobrażamy sobie, że istnieje ktoś, kto jest zdolny zaspokoić nasze tęsknoty. Ktoś, kogo wcześniej czy później spotkamy. Wyobrażamy sobie wiele rzeczy, które nigdy się nie spełniają.
s. 22.
Człowiek rości sobie pretensje, aby zdarzenia sprzyjały jego intencjom. Lekceważy prawdę, którą propaguje rzeczywistość. Jest głuchy na jej oczywiste argumenty, jeżeli nie głosi ona tego, co odpowiada jego interesom i nie pochlebia jego satysfakcji. Zadaje sobie wiele trudu i wysiłku, ażeby nadawać faktom fałszywe pozory. Pomaga mu w tym gorliwie krótka pamięć, jego najwierniejszy przyjaciel.
s. 26-27.
Dwie istoty, które zbliżyła miłość, nie mogą stać się przez to identyczne. Identyczność dwu istnień jest szalonym wymysłem kobiet zajmujących się literaturą. Ofiarowując wszystko i wszystko wyznając, rości się pretensje do tożsamości, a przekreśla prawo do odmiennego reagowania na te same stany uczuciowe.
s. 27.
Kiedy przeżywa się jakąś miłość, eliminuje ona miłości przeszłe i przyszłe.
s. 28.
Człowiek udaje przed sobą, że jest kimś innym. Albo weselszy, albo smutniejszy niż naprawdę. W każdym razie inny, i to pozwala wytchnąć od codziennych zdarzeń. Jak w podróży. Zauważyłem, że ludzie wykorzystują podróże do zgrywy. Biorą urlop od siebie samych i wobec innych podróżnych, którzy nic o nich nie wiedzą, udają, że są kimś innym. To, że tamci nic o nich nie wiedzą, jest gwarancją powodzenia tej zgrywy.
s. 42.
W gruncie rzeczy owe oszałamiające piękności niewiele są warte i cała wiedza o nich wyczerpuje się wraz z pierwszym spojrzeniem. Naprawdę liczy się piękność, którą poznawać musimy powoli i o której przy każdym spotkaniu dowiadujemy się czegoś nowego.
s. 44.
śpiący mężczyzna jest dziecinnie bezbronny. Żadne jego głupie miny nie rozczulą tak kobiety, jak gdy zobaczy go śpiącego.
s. 70.
Jedyna inteligencja, która jest coś warta, to ta, którą się zdobywa poznając życie i walcząc o życie.
s. 77.
Kiedy zaczyna się walka, to zaczynają też rządzić prawa walki, i cokolwiek by człowiek myślał sobie na co dzień, podporządkowuje się już tylko prawom.
s. 84.
To straszne, że schematy życia składają się w poważnej części z elementów nie tylko nieciekawych, ale również do niczego nieprzydatnych.
s. 88.
Od czasu jak wynaleziono kino i jak zaczęło się ono rozwijać, ludzie stracili resztki swobody i naturalności. Każdy coś odgrywa i każdy stara się sceny ze swojego życia udramatyzować na podobieństwo filmowego dramatu, który szczególnie sobie upodobał.
s. 94.
Czasem wygłupić się przed samym sobą jest nieprzyjemniej niż wygłupić się publicznie.
s. 97.
Życie jest jakąś cholerną olimpiadą. Toczy się w nim walkę w różnych konkurencjach ale wszędzie trzeba się trzymać jakichś swoich zasad. Zdobywać się wbrew wszystkiemu, a czasem nawet pozornie wbrew sensowi, na piekielny wysiłek. Po to, żeby zwyciężyć. Nieraz człowiek zastanawia się, po co mu właściwie to zwycięstwo. Po co wyrzekać się dla niego tylu rzeczy? Ale jakkolwiek dochodziłby do wniosku, że się to nie opłaca i nie ma sensu, przy każdej następnej okazji rzuca się znowu do walki. Nie oglądając się na nic, dąży do zwycięstwa. Chyba że jest ostatnim, beznadziejnym palantem.
s. 103.
Ludzie spragnieni miłości czystej i wzniosłej nie potrafią niestety szukać jej tam, gdzie trzeba, kusi ich duszny, dwuznaczny buduar. Kończy się tym, że do tego, co uważali za najczystsze i najwznioślejsze, nabierają obrzydzenia. Potem ze złości zaczynają robić różne świństwa.
s. 110.
Człowiek uratowany z katastrofy lotniczej jest żywy. I to się liczy, a nie to, że mógł ewentualnie przy układzie innych, mniej szczęśliwych okoliczności stać się martwym.
s. 118.
Ludzie już się tak między sobą umówili, że pewne sprawy będzie się załatwiać milczkiem i chyłkiem, a póki jest to milczkiem i chyłkiem, należy uznać, iż nie stało się nikomu nic złego.
s. 119.
Większość kobiet chce, żeby je zdobywać, i wyrabia w związku z tym różne idiotyzmy, doprowadzając często mężczyzn do irytacji i zniechęcenia. Lubią to tylko profesjonalni kolekcjonerzy, nałogowi szulerzy miłości, którzy stawiają sobie za punkt honoru doprowadzić niefortunne kokietki od manifestacyjnej obojętności do skrytego natręctwa. Ale normalni mężczyźni nie mają czasu ani głowy na takie rzeczy.
s. 121-122.
Człowiek miewa czasem takie stanowcze postanowienia. Czuje w sobie napływ energii, złość przeciw wszystkiemu, co mu przeszkadza żyć, wolę, by to wszystko usunąć ze swej drogi. Taki stan wewnętrznego wysiłku trwa na ogół krótko.
s. 124.
Rzeczy nagłe i niespodziewane, choćby reprezentowały najpozytywniejsze elementy, działają na ogół destrukcyjnie. Ludzie przyzwyczajają się do tego, jak jest, i zmiany na lepsze wprowadzają ich w takie samo zakłopotanie, jak zmiany na gorsze.
s. 125.
Instynkt tłumaczenia wszelkich zjawisk na swoją korzyść jest chyba jednym z najsilniejszych instynktów tkwiących w człowieku. Co najmniej tak silny, jak instynkt macierzyński. Cokolwiek mówiłyby fakty, a dyktował rozsądek, człowiek zawsze ulegnie wreszcie na dłużej lub krócej zdradliwym podszeptom tego instynktu.
s. 132.
Życie składa się z odprężeń, ale i z napięć. Jedno następuje po drugim w sposób nieuchronny. Nie mogą istnieć tylko same odprężenia. Chociaż obawiam się, że natomiast same napięcia istnieć mogłyby i życie niektórych pechowców składa się właśnie z samych napięć. Myślę jednak, że jest w tym dużo ich własnej winy. Zauważyłem, że pechowcy są zawsze straszliwymi egocentrykami. (…) Oni są tak przeraźliwie zaabsorbowani swoim losem i tak podejrzliwie usposobieni do wszystkiego, co on przynosi i proponuje, że przez to właśnie wywołują ów ostry stan stałego napięcia.
s. 139-140.
Kiedy się człowiek podda, nie może dla niego wyniknąć z tego nic dobrego. Trzeba być konsekwentnym. Nawet wtedy, gdy wydaje się to tylko bezmyślnym uporem. Potęga konsekwencji sięga daleko i nie jest łatwa do odczytania.
s. 141.
Pogarda jest właściwa ludziom słabym i nikczemnym, którzy usiłują odwrócić uwagę od drobnych świństw, przy pomocy których przedzierają się przez życie.
s. 145.
Sam fakt składania przysięgi sugeruje, że coś jest nie w porządku i że gdzieś czają się jakieś świństwa i gmatwaniny. Należałoby to raczej dyskretnie przemilczeć, a nie uroczyście o tym przypominać.
s. 148.
Prawość może mieć sens tylko wtedy, gdy stanowi własność zbiorową. Kiedy chce ją sobie przywłaszczyć ktoś samotnie, czyni z niego ofiarę. Mało, że godną pożałowania, ale jeszcze i śmieszną.
s. 234.
wyd. PIW, Warszawa 1968.

poniedziałek, 9 marca 2020

John Irving "Jednoroczna wdowa"

Jeżeli nagość, a raczej poczucie nagości, jest tym, co powinien przekazywać akt, to nie istnieje nagość, mogąca równać się nagości człowieka, który pierwszy raz w życiu rozbiera się przed kimś obcym.
s. 37.
Układy, jakie zawierają małżonkowie, aby zachować kurtuazję we wzajemnych stosunkach w drodze do rozwodu, bywają często wyjątkowo zawiłe, kiedy oboje za cel nadrzędny uznają ochronę dziecka.
s. 67.
Niewiele jest na świecie zjawisk pozornie tak nieskażonych przez rzeczywistość, jak uśpione dziecko.
There are few things as seemingly untouched by the real world as a child asleep.
s. 184.
Życie jest łatwiejsze, kiedy robimy to, czego chcą od nas inni.
s. 423.
Strach, by nie stchórzyć, to najbardziej niefortunny motyw wszelkiego działania.
s. 425.
Problemem pisarza często bywa to, że nawet kiedy próbuje przestać myśleć o rozpoczętej powieści, jego wyobraźnia mimo wszystko pracuje - nie sposób jej wyłączyć.
s. 443.
Jak nierówno rozkłada się powodzenie i niepowodzenie, jeśli nie od razu, przy ludzkich narodzinach, to później, wskutek okoliczności pozostających poza naszą kontrolą, w pozornie bezładnym biegu kolidujących ze sobą zdarzeń - jesteśmy zależni od ludzi, ktorych spotykamy, i od tego, czy i kiedy ci ważni dla nas ludzie napotykają innych na swej drodze.
s. 591.
Żadna odmiana nietolerancji w Ameryce nie da się porównać do dziwnie charakterystycznej dla Amerykanów nietolerancji wobec ludzi, którym nie udało się odnieść sukcesu w życiu.
s. 593.
Zgryzota po utracie dzieci nie ginie nigdy - jest to zgryzota, która ustępuje tylko trochę, i to dopiero po bardzo długim czasie.
The grief over lost children never dies; it is a grief that relents only a little. And then only a long while.
s. 610.
wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1998, tł. Maciej Świerkocki.

czwartek, 23 stycznia 2020

John Irving "Regulamin tłoczni win"

"Jeżeli grzechem jest wywyższać się nad innych to wywyższać się ze względów moralnych jest grzechem najcięższym."
s. 70.
"Możliwe, że szczególnie łatwo jest oszukiwać tych, którzy nas kochają, oni bowiem najdłużej nie chcą uwierzyć, że są przez nas oszukiwani. Jeśli natomiast człowiek nikogo nie kocha i przez nikogo nie czuje się kochany, wówczas nikt nie jest w stanie zadać mu bólu przez obnażenie kłamstwa."
s. 123.
"Gdy człowiek ma lat kilkanaście, oszukuje sam siebie: zdaje mu się, że potrafi oszukać cały świat."
s. 123.
"Wolno ci pewnych rzeczy nie pochwalać. Ale nie wolno ci być ignorantem, odwracać wzroku od tego, co niemiłe..."
s. 236.
"Szansa przetrwania to nie tak mało. Wszyscy mamy najwyżej szansę przetrwania; czy to w powietrzu, czy pod wodą, czy tutaj. Tak jest z każdym, od chwili gdy przychodzimy na świat."
s. 446.
"Najtrudniej pogodzić się z tym, że z upływem czasu ludzie, którzy tak wiele dla nas kiedyś znaczyli, wyłaniają się z mroków zapomnienia ujęci w cudzysłów."
s. 550.
"Mężczyzna po czterdziestce powinien wiedzieć, gdzie jest jego miejsce."
s. 615.
"Najwięcej amatorskich błędów popełniają ci lekarze, którym się wydaje, że zjedli wszystkie rozumy. Dobry lekarz musi mieć wątpliwości; musi stale brać pod uwagę, że czegoś nie wie i może spowodować śmierć pacjenta."
s. 657.
"Szczęście nie jest najważniejsze; o wiele ważniejszą rzeczą jest być użytecznym niż szczęśliwym.."
s. 675.
"Ukochanej osoby do niczego nie wolno zmuszać. Naturalne dla każdego z nas jest pragnienie, żeby kochany człowiek chciał tego, czego my chcemy; tak jak naturalne jest przekonanie, że wiemy, co jest dla niego dobre – ale trzeba hamować te naturalne odruchy, trzeba pozwolić ukochanej osobie żyć własnym życiem. Nie mamy większych praw wobec ludzi, których kochamy, niż wobec obcych."
s. 683.
"Nie jesteśmy w stanie ochronić innych, kolego. Możemy ich najwyżej kochać."
s. 684.
wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2002, tł. Jolanta Kozak.

środa, 18 grudnia 2019

Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Religia wywołuje obłęd, a obłęd zwraca się przeciwko niej i ją niweczy.
Martin Andersen Nexø "Dwaj bracia", tł. Stefan H. Kaszyński.
Drobne posunięcia i przemyślenia sprawiają, że niemożliwe staje się to, co kiedyś było jedyne i właściwe.
s. 230, Tove Ditlevsen tł. A. Skrentni
Są sprawy, którym nie można się tylko przyglądać i jednocześnie pozostać tym, kim się jest.
s. 287, Ivan Malinovski „Swiatło” tł. Maria Bero.
Jestem w mniejszości, a mniejszość musi mówić do rzeczy. Większość nie musi się tłumaczyć, wystarczającym wytłumaczeniem jest to, że się stanowi większość.
s. 329, Benny Andersen „Spodnie”, tł. Franciszek Lund-Jaszuński.
Zwierzęta zadawały człowiekowi ból, ponieważ nie były ludźmi. Teraz ludzie przysparzają sobie cierpień, ponieważ nie są zwierzętami. Różnica polega bowiem na tym, iż zwierzę może coś boleć, zaś człowiekowi mogą sprawić ból inni – albo on sam sobie.
s. 341, Villy Sørensen „Ptak w postaci dziewczyny” tł. M. Krysztofiak.
Wyd. Poznańskie, Poznań 1976.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Robert Musil "Trzy kobiety"

Trzeba wyzbyć się złudzeń, jakoby natura była naturalna; jest ona jak ziemia, szorstka, jadowita i nieludzka we wszystkim, czego człowiek nie narzuci jej przemocą.
s. 27, tł. Teresa Jętkiewicz.
Niech sobie ludzie gadają, niech woda w strumieniu płynie.
s. 34, tł. Teresa Jętkiewicz.
Wszelkie wydarzenia nie są niczym innym jak omyłkami w czasie i przestrzeni, człowiek bywa umiejscowiony albo zapomniany na nie swoim miejscu i jest tak bezsilny jak rzecz, której nikt nie podnosi.
s. 90, tł. Edyta Sicińska.
Czy jednak coś, co ani samo mówić nie umie, ani nie zostaje wyrażone, co w ludzkości niemo znika, drobna kreska wyryta na tablicach jej dziejów, czy taki czyn, taki człowiek, taki samotnie spadający płatek śniegu w pełni lata jest rzeczywistością czy urojeniem, dobry, bezwartościowy czy zły?
s. 93-94, tł. Edyta Sicińska.
Zacznij komuś nie ufać, a najdobitniejsze objawy wierności będą wręcz objawami zdrady, ufaj mu, a namacalne dowody zdrady staną się objawami wierności zapoznanej, płaczącej niczym dziecko wyrzucone przez dorosłych za drzwi.
s. 121, tł. Edyta Sicińska.
Jeśli nie ogląda się świata oczami świata i nie ogarnęło go już wzrokiem, rozpada się on na bezsensowne szczegóły, które żyją w tak smutnym rozproszeniu, jak gwiazdy w nocy.
s. 124, tł. Edyta Sicińska.
Wola, wiedza i czucie splecione są ze sobą niby kłębek; ale spostrzega się to dopiero wtedy, gdy zgubi się koniec nitki; ale może da się inaczej niż po nitce prawdy przejść przez świat?
s. 124, tł. Edyta Sicińska.
wyd. Czytelnik, Warszawa 1978.

wtorek, 19 listopada 2019

John Irving "Syn cyrku", "Hotel New Hampshire"

Syn cyrku


Mężczyźni nienawidzą poczucia zdominowania; kiedy rzeczywistość wymyka się im spod kontroli i zaczynają czuć się gdzieś obco, stają się dużymi dziećmi.
s. 664.
Kiedy jesteś na ulicy, śmiertelnie chory, trzymają się od ciebie z daleka. A kiedy nikt się do człowieka nie zbliża, wtedy staje się uodporniony.
s. 673.
Człowiek, który koło czterdziestki wciąż usiłuje się "odnaleźć", nie jest zbyt godny zaufania.
s. 678.
Nie trzeba być katolickim księdzem, żeby być dobrym chrześcijaninem, jak to mówią chrześcijanie.
s. 687.
Uniwersalny kodeks defekacji stanowi: jeśli jacyś ludzie gdzieś nasrają, inni również zaczną srać w tym miejscu.
A universal code of defecation applies: if some people are shitting somewhere, other will shit there, too.
s. 130.
Wyd. Literackie Muza SA, Warszawa 1996, tł. Zbigniew Batko.

Hotel New Hampshire



Korzystaj z każdej okazji, jaka ci się trafia na tym świecie, choćby miało ich być chwilami za wiele, bo pewnego dnia okazje się kończą.
s. 46-47.
Jeżeli usiłujesz sobie wmówić, że nie sposób cię zapomnieć, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie pamiętał, że już cię gdzieś spotkał.
s. 208.
To, jak urządzony jest świat, wcale jeszcze nie usprawiedliwia totalnego krytycyzmu ani młodzieńczego czarnowidztwa.
s. 209.
Nieszczęśliwe zakończenie wcale nie musi odbierać życiu bogactwa i energii.
s. 209.
Wśród najbliższych nawet przesadę odbiera się jako coś całkiem zrozumiałego, jako przesadę doskonale wyważoną.
s. 214.
Miejsca, które porzucamy w dzieciństwie, potem najczęściej powszednieją, a nie odwrotnie.
s. 282.
Ludzie tacy już są. Muszą uogólniać swoje najgorsze przeżycia. Jakoś się tym widać podpierają. (…) Ponieważ spotkało ich coś, co odczuli jako odczłowieczenie, chodzą po świecie, odmawiając innym ludziom prawa do odmiennego człowieczeństwa, a przecież w rozmaitości wyraża się tyle samo prawdy o człowieku, ile w jednakowości.
s. 296.
Na tym świecie rzeczy, które z początku wydają się groźne, mogą tak spowszednieć, że w końcu zaczynają nam dodawać otuchy. Z kolei to, co dodaje otuchy i uspokaja, może nabrać złowrogich cech.
s. 340-341.
Fanatycy zawsze znajdą sobie publiczność, jedyne, na co być może mamy wpływ, to liczba ich słuchaczy.
s. 384.
Tak naprawdę to nic nie umiera. (…) Obrazy, na które patrzymy, też nie są martwe. Bohaterowie książek nie umierają, kiedy przerywamy lekturę.
s. 387.
Tam, gdzie miłość i smutek zawsze wypływają na wierzch, istnieje wiele epilogów i czasem wloką się one w nieskończoność.
s. 491.
Dla pewnych kręgów uniwersyteckich wyraźna niezdolność do jasnego wysławiania się jest dowodem, że temu, co w oczach każdego durnia jest oczywistym grzechem, sztuka może nadać pozory cnoty.
s. 508.
Mijajcie zdrowi otwarte okna, moi drodzy. To w życiu najważniejsze.
Keep passing the open windows, my dear. That's the important thing.
s. 534.
Wciąż więc marzymy. Wciąż zatem zmyślamy własne życie. Do roli matki wybieramy świętą, a z ojca robimy bohatera; czyjś starszy brat i starsza siostra też stają się dla nas bohaterami. Zmyślamy to, co kochamy, i to, czego się boimy. (…) Marzenia wymykają się nam z rąk, prawie tak żywe, jak tylko potrafimy je sobie wyroić.
s. 543.
wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2003, tł. Michał Kłobukowski.

środa, 13 listopada 2019

Stephen King "Zielona Mila"

"Niewyparzony język przysparza człowiekowi więcej kłopotów, niż kiedykolwiek przysporzył mu kutas."
s. 33.
"Sikanie na dworze należy do tych radości wiejskiego życia, o których nigdy nie pisali poeci."
s. 48.
"Ziemia kręci się i nie sposób na to poradzić. Można kręcić się razem z nią albo zatrzymać się w miejscu, żeby zaprotestować i polecieć na łeb, na szyję."
s. 89.
"Nie ma na świecie rowu, który pamiętałby płynącą w nim wodę, kiedy już przestaje padać deszcz."
”There isn't a culvert in the world that remembers the water that flowed through it once the rain has stopped.”
s. 157.
"Miłość pośród ruin. Niektórym z was wyda się to może śmieszne, innym groteskowe, ale powiem wam jedno, przyjaciele: nawet dziwna miłość jest lepsza od braku miłości."
”Love among the ruins. It probably sounds funny to some of you and grotesque to the rest of you, but I'll tell you something, my friend: weird love's better than no love at all.”
s. 268.
"Ludzka ręka przypomina na pół tylko oswojone zwierzę; na ogół jest spokojna, ale czasami wyrywa się i gryzie pierwszą rzecz, jaką napotka po drodze."
s. 341.
"Jestem strasznie zmęczony bólem, który słyszę i czuję… Zmęczony tym, że ciągle wędruję, samotny jak drozd na deszczu. Nie mając nigdy żadnego kumpla, z którym mógłbym wędrować i który powiedziałby mi, skąd, dokąd i po co idziemy. Jestem zmęczony tym, że ludzie są dla siebie niedobrzy."
s. 379.
wyd. świat Książki, Warszawa 2000, tł. Andrzej Szulc.

poniedziałek, 30 września 2019

My soul tree

Joe's father: "The souls of the trees that we see in the winter."
Joe: "I think they look like human souls."
Joe's father: "You're right. They do look like human souls. Twisted souls, regular souls, crazy souls. (...) I found my tree, my soul tree." (...)
Joe: "My father found his soul tree, but I've... I've never found mine. "You will know it when you see it," that's what he said." ( Lars von Trier "Nymphomaniac")

Lubię dęby. Gdy napotykam młode, dębowe drzewko, zawsze zastanawiam się, czy da radę przetrwać. Nim osiągnie pierśnicę 100-120 cm i stanie się ustawowo chronionym pomnikiem przyrody, musi minąć jeszcze około 300 lat. 3 wieki narażone na kaprysy przyrody, silne wiatry wyrywające uparcie korzenie z ziemi, pasożyty, wystawione na pioruny, ogień, piły i siekiery, wreszcie na sadystyczną, bezdenną głupotę ludzką. Być może w 2320 roku doczeka się metalowego ogrodzenia, zaszczytnej tabliczki "pomnik przyrody", może nadadzą mu imię, dorobią patetyczną legendę, być może będzie celem turystycznych pielgrzymek i tłem autobiograficznych autoportretów z cyklu "gdzietojakurwaniebyłem". Być może wtedy będą wulgaryzmami inne słowa. On przekona się o tym za 109500 dni.
Lubię dęby, ale hipnotyzująco działają na mnie sosny, zatrzymując w marszu, przerywając tok myśli, powodując mimowolne, chwilowe wstrzymanie oddechu. Nie te leśne, strzeliste, ustawione w wojskowym rządku sosny, lecz dzikie, osamotnione, trwające od dziesiątek lat w tym losowo zaposianym miejscu. Powykrzywiane na wszelkie strony silne, używicznione konary, skrzypią muzyką tysięcy sztormowych i halnych wiatrów. Korzenie szeroko rozciągnięte wbijają się i zaciskają kurczowo w niepewną i sypką glebę jak szpony duszonego ptaka, starającego się za wszelką cenę nie dać poderwaćvw powietrze. W tym momencie zapominam się i zapominam o wszystkim. Żyje jedynie mój wzrok, posłusznie dający się prowadzić doświadczonym, rytmicznym i pewnym ruchom kołyszących się konarów. Dzika, osamotniona, milcząca, doświadczona tancerka, mimo nieharmonijnych skrzywień zachwycająco naturalnie piękna.

If I have a soul and I find my soul tree, it will be a pine.

wtorek, 9 października 2018

Warłam Szałamow "Bez powrotu"

"Proza to natychmiastowa odpowiedź na wydarzenia zewnętrzne, natychmiastowe przyswojenie o przetworzenie widzianego, ukazane w postaci nowego sformułowania; to także codzienna potrzeba tworzenia jakiejś wciąż nowej, nie znanej jeszcze nikomu reguły. Proza oddaje materię, ale i ducha. Poezja to przede wszystkim przeznaczenie, wynik długotrwałego duchowego sprzeciwu i zarazem sposób sprzeciwu - to płomień, który zostaje wykrzesany przy zetknięciu się najtwardszych, najgłębiej ukrytych kruszców. Poezja jest także doświadczeniem - osobistym, najbardziej intymnym, jest odkrywaniem sposobu utrwalania takiego przeżycia, jest nieprzezwyciężoną potrzebą wypowiedzi, potrzebą ustalenia czegoś ważnego - być może ważnego tylko dla siebie."
s. 11 - 12.
"Na żadne ziemskie szczęście nie zamienię uczucia pragnienia lektury, którego nie daje się zaspokoić żadną liczbą książek, stronic, słów, tego błogiego przeczuwania jeszcze nie przeczytanej dobrej książki. Mam głębokie zrozumienie dla ludzi, którzy nawet w skrócie nie chcą wysłuchać treści przyniesionej w prezencie i jeszcze nie czytanej książki."
s. 84.
"Inteligencja nikomu nie jest nic winna. Sprawa ma się akurat odwrotnie. Lud, jeżeli takie pojęcie istnieje, ma niespłacony dług wobec swojej inteligencji."
s. 146.
"Modlitwa jest zajęciem teoretycznym. Jest pewnym psychicznym stanem, ale nie znieruchomieniem w rodzaju pozy jogina."
s. 150.
"Wiersze - to bardzo delikatny mechanizm, osobliwy sposób poznawania życia, nawet nie poznawania, lecz odbioru, odczuwania."
s. 181.
"...podjąłem mocną decyzję - na całe życie! - postępować tylko w zgodzie z własnym sumieniem. Żadnych innych ocen. Czy źle, czy dobrze przeżyję swoje życie, nie będę nikogo słuchał, ani "wielkich" ludzi, ani "maluczkich". Moje błędy będą moimi błędami, a moje zwycięstwa - mymi własnymi zwycięstwami."
s. 224.
"Znienawidziłem hipokrytów. Zrozumiałem, że prawo wydawania rozkazów przysługuje temu, kto sam, własnymi rękami, potrafi wykonać to, do czego zmusza innego."
s. 224.
"Uczciwość, elementarna uczciwość - to wielka wartość. Największa wada - to tchórzostwo."
s. 224.
"Strach - to hańbiąca, demoralizująca rzecz, poniżająca człowieka."
s. 249.
"Poznawanie człowieka nie odbywa się na drodze wypytywania, ankiety. Ogólne wrażenie nie jest rezultatem wcześniejszych spostrzeżeń i zapamiętanych w porę faktów. Dlatego pisarz nie potrzebuje notować, zapamiętywać, obserwować, wystarcza mu być obok - widzieć, słyszeć i rozumieć."
s. 262.
"Dobrze rozumiałem, że życie - to sprawa poważna, ale bać się go nie należy."
s. 330.
"Praca w gazecie, w prasie i praca pisarza - to dwie różne rzeczy. To nie tylko sprawa różnicy poziomów, to dwa różne światy i nie ma nic bardziej szkodliwego dla pisarza, bardziej przeciwstawnego jego postawie niż praca w gazecie, w prasie. Gazetowa szkoła nie tylko nie jest potrzebna pisarzowi - ona mu szkodzi. (...) Pisarz - to sędzia czasu. Dziennikarz, publicysta - to tylko pomagier polityka."
s. 330 - 331.
"Rada może być dobra, ale na pewno jest zła przez to, że to rada cudza."
s. 331.
"Najpierw zrób, a potem spytaj, czy można. Tym sposobem zrzucasz z siebie niewolnictwo, przyzwyczajenie, aby we wszystkich życiowych okolicznościach szukać czyjejś decyzji, kogoś o coś pytać, oczekiwać na czyjeś wezwanie."

s. 333.
wyd. Atext, wyd. Marabut, Gdańsk 1996, tł. Juliusz Baczyński.

czwartek, 26 maja 2016

William Wharton "Werniks"

"Nikt nie potrafi zrozumieć, że ktoś może naprawdę chcieć spojrzeć, posłuchać, porozmawiać z drugim człowiekiem. Każdy jest samotny, wie, że chce czegoś więcej, nie wie jednak ani co to jest, ani jak to zdobyć."
s. 22.
"Mężczyźni mają takie głupie życie, ciągle bronią swojej bezcennej nietykalności, śmiesznego terytorium. Najczęściej obawiają się, że ktoś mógłby odkryć pustkę panującą w środku. Żyją jak gdyby w dekoracjach filmowych, które zwiedzać można w studiach filmowych wytwórni Universal, budują piękne fasady, za którymi rozpościera się pustka, istnieje jedynie front dla turystów.
Ludzie w ogóle stają się coraz bardziej niewidzialni, rozmywają się w swoich historiach. Niektóre kobiety wydają się nawet przepuszczać światło..."
s. 22.
"Kłamstwo odbija się w kłamstwie, tworząc coś, w co gotowi jesteśmy uwierzyć. Oczywiście, jeśli jest się wierzącym."
s. 23.
"Jesteśmy istotami ludzkimi, zdolnymi do popełniania błędów, skaczemy w luźnych wprawdzie, ale ograniczających nas skórach, starając się uczynić nasze błędy rzeczywistymi, naszymi własnymi."
s. 24.
"Naśladowanie życia nie ma sensu, podobnie jak jego odtwarzanie, muszę je wynaleźć, wyobrazić sobie na nowo."
s. 28.
"Wielu ludzi wyciera sobie ramiona ciągłym oglądaniem się do tyłu."
s. 54.
"Miłość siostrzana i braterska są zastrzeżone dla prawdziwych braci i sióstr, a nawet w ich wypadku bywa rzadka."
s. 67.
"Myślę, że wariat, któremu podoba się jego własne szaleństwo, to największa możliwa obraza dla wszystkich zdrowych ludzi na całym świecie."
s. 83.
"Większość z nas wraca do klatki, niezależnie od tego, jak przyjemne wydaje się latanie."
s. 92.
"Nikt nie chce mieć do czynienia z prawdziwymi wariatami, ludzie boją się, że to zaraźliwe, że oni sami mogliby zwariować. Są wariatami, bo nie próbują wnieść radości do swego życia. Jeśli się nad tym poważnie zastanowić, to na tym właśnie polega prawdziwe szaleństwo."
s. 128.
"Jestem przekonany, że nasza percepcja czasu jest wypaczona, ponieważ stanowimy jego część, jesteśmy w nim zamknięci. Przestrzeń i czas mają wiele wspólnego, ale z przestrzenią potrafimy sobie jakoś radzić. Poruszamy się w przestrzeni, na boki, w górę i w dół; możemy dowiedzieć się o niej czegoś, doświadczyć jej. Czas jest inny.
Wobec czasu jesteśmy jak drzewo wobec przestrzeni - drzewo może poznawać przestrzeń jedynie w bardzo ograniczonym wymiarze. Drzewo zajmuje pewną część przestrzeni i porusza się poprzez nią powoli, rosnąc, i to już wszystko. Podobny jest nasz stosunek do czasu. Jesteśmy umiejscowieni w pewnym jego odcinku, wykorzystujemy go, rosnąc, ale to wszystko."
s. 130-131.
"Upływ czasu jest dla naszego życia czymś równie koniecznym jak jedzenie czy miłość. Nawet bardziej, bo bez czasu istnieje pożywienie, ale nie ma jedzenia, miłość, ale nie seks."
s. 142.
"Ludzie muszą walczyć o zewnętrzne rzeczy jak status czy pieniądze, aby powstrzymać się od myślenia, od spoglądania w czarną pustkę. Każdy, kto czuje, że coś dzieje się w jego wnętrzu, powinien się tego uchwycić."
s. 176.
"Tak naprawdę ojcowie nie są rodzicami; społeczeństwo pozwala im jedynie udawać, że to nieprawda, przynajmniej dopóki zachowują się jak należy."

s. 182-183.
"Wyobraźcie sobie tyko kościoły jako ogromne schroniska da ubogich, pełne składanych łóżek, to byłoby prawdziwie religijne."
s. 224.
"Najpierw pozwalamy rządowi pomagać ludziom, ale już wkrótce uświadamiamy sobie, że chce on kierować całym ich życiem."
s. 243.
"Tajemnica państwa totalitarnego to stworzenie tak wielu przepisów i podatków, aby nikt nie był w stanie stosować się do wszystkich przepisów, zapłacić wszystkich podatków i przeżyć. Potem rząd stosuje przepisy i podatki tak, by wspierać przyjaciół i niszczyć resztę."
s. 245.
"Powrót do metod stosowanych w dżungli nie ma sensu. Ludzkie zwierzę  przeszło ewolucję; nasze paznokcie i zęby nie są stworzone do drapania i gryzienia, nasze ramiona skróciły się, stały się bardziej elastyczne, nasze donie potrafią trzymać narzędzia, nie tylko broń. Ewolucja dotyczyła fizjologii, powinniśmy zatem zmienić się również emocjonalnie.
Wszystkie bzdury o dominacji fizycznej powinny zostać zarzucone. Powinniśmy być częścią życia; żyć ze sobą, a nie przeciw sobie, iść razem naprzód, a nie wchodzić sobie w paradę czy wyprzedzać. Nie ma pośpiechu, i tak wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku."
s. 248-249.
"Gwałt dokonany na ciele i duszy zawsze zostawia ślad. Jesteśmy jak gdyby zawsze czynnymi wagami, rejestrującymi dobro, jakie okazują nam inni ludzie, obok zła. To, w jakiej mierze potrafimy zaufać, ile miłości potrafimy okazać, wynika z tego, co pokazują nasze wagi."
s. 249.
"Na świecie, a przynajmniej na świecie, który ja znam, brakuje kobiet, skoro już o tym wspomniałem, mężczyzn też nie ma tu zbyt wielu."
s. 255.
"Wydaje mi się, że rozmowa jest jak szkic. Można wygadać wszystko tak, że nie ma już nic, co można by przeżyć, żadnych tajemnic, żadnego podniecenia, romantyzmu, żadnej spontaniczności."
s. 263.
"Liczba przedmiotów, w które można zainwestować siebie samego, psychicznie czy fizycznie, jest ograniczona."
s. 285.
"Najgorsze, co może przydarzyć się w dzieciństwie, to dom tak wygodny, że dziecko przyzwyczaja się do luksusu i nie potrafi już żyć inaczej. Całe życie można wtedy zmarnować na zdobywanie tego, co miało się na początku."
s. 304.
"Kiedy jest się dzieckiem, dorośli - a zwłaszcza troskliwi dorośli - myślą, że mają prawo kierować życiem dziecka, że zawsze wiedzą, co dla niego najlepsze. Moja słodka, najukochańsza matka powtarzała zawsze: "Tak, ale to ja jestem twoją matką", i uważała, że jest to wystarczający powód, by mogła kierować moim życiem."
s. 322.
 "Spolegliwość, stałość, niezawodność stanowią części wartości cenionej w każdym prawie społeczeństwie - odpowiedzialności. Jeśli życie cię przeraża, każda nieprzewidywalna zmiana jest wstrząsem, a w konsekwencji złem. Nieprzewidywalna osoba jest wykluczana ze społeczeństwa, uznaje się ją za pariasa dla dobra grupy.
s. 326.
wyd. Rebis, Poznań 1994.