czwartek, 23 stycznia 2020

John Irving "Regulamin tłoczni win"

"Jeżeli grzechem jest wywyższać się nad innych to wywyższać się ze względów moralnych jest grzechem najcięższym."
s. 70.
"Możliwe, że szczególnie łatwo jest oszukiwać tych, którzy nas kochają, oni bowiem najdłużej nie chcą uwierzyć, że są przez nas oszukiwani. Jeśli natomiast człowiek nikogo nie kocha i przez nikogo nie czuje się kochany, wówczas nikt nie jest w stanie zadać mu bólu przez obnażenie kłamstwa."
s. 123.
"Gdy człowiek ma lat kilkanaście, oszukuje sam siebie: zdaje mu się, że potrafi oszukać cały świat."
s. 123.
"Wolno ci pewnych rzeczy nie pochwalać. Ale nie wolno ci być ignorantem, odwracać wzroku od tego, co niemiłe..."
s. 236.
"Szansa przetrwania to nie tak mało. Wszyscy mamy najwyżej szansę przetrwania; czy to w powietrzu, czy pod wodą, czy tutaj. Tak jest z każdym, od chwili gdy przychodzimy na świat."
s. 446.
"Najtrudniej pogodzić się z tym, że z upływem czasu ludzie, którzy tak wiele dla nas kiedyś znaczyli, wyłaniają się z mroków zapomnienia ujęci w cudzysłów."
s. 550.
"Mężczyzna po czterdziestce powinien wiedzieć, gdzie jest jego miejsce."
s. 615.
"Najwięcej amatorskich błędów popełniają ci lekarze, którym się wydaje, że zjedli wszystkie rozumy. Dobry lekarz musi mieć wątpliwości; musi stale brać pod uwagę, że czegoś nie wie i może spowodować śmierć pacjenta."
s. 657.
"Szczęście nie jest najważniejsze; o wiele ważniejszą rzeczą jest być użytecznym niż szczęśliwym.."
s. 675.
"Ukochanej osoby do niczego nie wolno zmuszać. Naturalne dla każdego z nas jest pragnienie, żeby kochany człowiek chciał tego, czego my chcemy; tak jak naturalne jest przekonanie, że wiemy, co jest dla niego dobre – ale trzeba hamować te naturalne odruchy, trzeba pozwolić ukochanej osobie żyć własnym życiem. Nie mamy większych praw wobec ludzi, których kochamy, niż wobec obcych."
s. 683.
"Nie jesteśmy w stanie ochronić innych, kolego. Możemy ich najwyżej kochać."
s. 684.
wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2002, tł. Jolanta Kozak.

środa, 18 grudnia 2019

Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Religia wywołuje obłęd, a obłęd zwraca się przeciwko niej i ją niweczy.
Martin Andersen Nexø "Dwaj bracia", tł. Stefan H. Kaszyński.
Drobne posunięcia i przemyślenia sprawiają, że niemożliwe staje się to, co kiedyś było jedyne i właściwe.
s. 230, Tove Ditlevsen tł. A. Skrentni
Są sprawy, którym nie można się tylko przyglądać i jednocześnie pozostać tym, kim się jest.
s. 287, Ivan Malinovski „Swiatło” tł. Maria Bero.
Jestem w mniejszości, a mniejszość musi mówić do rzeczy. Większość nie musi się tłumaczyć, wystarczającym wytłumaczeniem jest to, że się stanowi większość.
s. 329, Benny Andersen „Spodnie”, tł. Franciszek Lund-Jaszuński.
Zwierzęta zadawały człowiekowi ból, ponieważ nie były ludźmi. Teraz ludzie przysparzają sobie cierpień, ponieważ nie są zwierzętami. Różnica polega bowiem na tym, iż zwierzę może coś boleć, zaś człowiekowi mogą sprawić ból inni – albo on sam sobie.
s. 341, Villy Sørensen „Ptak w postaci dziewczyny” tł. M. Krysztofiak.
Wyd. Poznańskie, Poznań 1976.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Robert Musil "Trzy kobiety"

Trzeba wyzbyć się złudzeń, jakoby natura była naturalna; jest ona jak ziemia, szorstka, jadowita i nieludzka we wszystkim, czego człowiek nie narzuci jej przemocą.
s. 27, tł. Teresa Jętkiewicz.
Niech sobie ludzie gadają, niech woda w strumieniu płynie.
s. 34, tł. Teresa Jętkiewicz.
Wszelkie wydarzenia nie są niczym innym jak omyłkami w czasie i przestrzeni, człowiek bywa umiejscowiony albo zapomniany na nie swoim miejscu i jest tak bezsilny jak rzecz, której nikt nie podnosi.
s. 90, tł. Edyta Sicińska.
Czy jednak coś, co ani samo mówić nie umie, ani nie zostaje wyrażone, co w ludzkości niemo znika, drobna kreska wyryta na tablicach jej dziejów, czy taki czyn, taki człowiek, taki samotnie spadający płatek śniegu w pełni lata jest rzeczywistością czy urojeniem, dobry, bezwartościowy czy zły?
s. 93-94, tł. Edyta Sicińska.
Zacznij komuś nie ufać, a najdobitniejsze objawy wierności będą wręcz objawami zdrady, ufaj mu, a namacalne dowody zdrady staną się objawami wierności zapoznanej, płaczącej niczym dziecko wyrzucone przez dorosłych za drzwi.
s. 121, tł. Edyta Sicińska.
Jeśli nie ogląda się świata oczami świata i nie ogarnęło go już wzrokiem, rozpada się on na bezsensowne szczegóły, które żyją w tak smutnym rozproszeniu, jak gwiazdy w nocy.
s. 124, tł. Edyta Sicińska.
Wola, wiedza i czucie splecione są ze sobą niby kłębek; ale spostrzega się to dopiero wtedy, gdy zgubi się koniec nitki; ale może da się inaczej niż po nitce prawdy przejść przez świat?
s. 124, tł. Edyta Sicińska.
wyd. Czytelnik, Warszawa 1978.

wtorek, 19 listopada 2019

John Irving "Syn cyrku", "Hotel New Hampshire"

Syn cyrku


Mężczyźni nienawidzą poczucia zdominowania; kiedy rzeczywistość wymyka się im spod kontroli i zaczynają czuć się gdzieś obco, stają się dużymi dziećmi.
s. 664.
Kiedy jesteś na ulicy, śmiertelnie chory, trzymają się od ciebie z daleka. A kiedy nikt się do człowieka nie zbliża, wtedy staje się uodporniony.
s. 673.
Człowiek, który koło czterdziestki wciąż usiłuje się "odnaleźć", nie jest zbyt godny zaufania.
s. 678.
Nie trzeba być katolickim księdzem, żeby być dobrym chrześcijaninem, jak to mówią chrześcijanie.
s. 687.
Uniwersalny kodeks defekacji stanowi: jeśli jacyś ludzie gdzieś nasrają, inni również zaczną srać w tym miejscu.
A universal code of defecation applies: if some people are shitting somewhere, other will shit there, too.
s. 130.
Wyd. Literackie Muza SA, Warszawa 1996, tł. Zbigniew Batko.

Hotel New Hampshire



Korzystaj z każdej okazji, jaka ci się trafia na tym świecie, choćby miało ich być chwilami za wiele, bo pewnego dnia okazje się kończą.
s. 46-47.
Jeżeli usiłujesz sobie wmówić, że nie sposób cię zapomnieć, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie pamiętał, że już cię gdzieś spotkał.
s. 208.
To, jak urządzony jest świat, wcale jeszcze nie usprawiedliwia totalnego krytycyzmu ani młodzieńczego czarnowidztwa.
s. 209.
Nieszczęśliwe zakończenie wcale nie musi odbierać życiu bogactwa i energii.
s. 209.
Wśród najbliższych nawet przesadę odbiera się jako coś całkiem zrozumiałego, jako przesadę doskonale wyważoną.
s. 214.
Miejsca, które porzucamy w dzieciństwie, potem najczęściej powszednieją, a nie odwrotnie.
s. 282.
Ludzie tacy już są. Muszą uogólniać swoje najgorsze przeżycia. Jakoś się tym widać podpierają. (…) Ponieważ spotkało ich coś, co odczuli jako odczłowieczenie, chodzą po świecie, odmawiając innym ludziom prawa do odmiennego człowieczeństwa, a przecież w rozmaitości wyraża się tyle samo prawdy o człowieku, ile w jednakowości.
s. 296.
Na tym świecie rzeczy, które z początku wydają się groźne, mogą tak spowszednieć, że w końcu zaczynają nam dodawać otuchy. Z kolei to, co dodaje otuchy i uspokaja, może nabrać złowrogich cech.
s. 340-341.
Fanatycy zawsze znajdą sobie publiczność, jedyne, na co być może mamy wpływ, to liczba ich słuchaczy.
s. 384.
Tak naprawdę to nic nie umiera. (…) Obrazy, na które patrzymy, też nie są martwe. Bohaterowie książek nie umierają, kiedy przerywamy lekturę.
s. 387.
Tam, gdzie miłość i smutek zawsze wypływają na wierzch, istnieje wiele epilogów i czasem wloką się one w nieskończoność.
s. 491.
Dla pewnych kręgów uniwersyteckich wyraźna niezdolność do jasnego wysławiania się jest dowodem, że temu, co w oczach każdego durnia jest oczywistym grzechem, sztuka może nadać pozory cnoty.
s. 508.
Mijajcie zdrowi otwarte okna, moi drodzy. To w życiu najważniejsze.
Keep passing the open windows, my dear. That's the important thing.
s. 534.
Wciąż więc marzymy. Wciąż zatem zmyślamy własne życie. Do roli matki wybieramy świętą, a z ojca robimy bohatera; czyjś starszy brat i starsza siostra też stają się dla nas bohaterami. Zmyślamy to, co kochamy, i to, czego się boimy. (…) Marzenia wymykają się nam z rąk, prawie tak żywe, jak tylko potrafimy je sobie wyroić.
s. 543.
wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2003, tł. Michał Kłobukowski.

środa, 13 listopada 2019

Stephen King "Zielona Mila"

"Niewyparzony język przysparza człowiekowi więcej kłopotów, niż kiedykolwiek przysporzył mu kutas."
s. 33.
"Sikanie na dworze należy do tych radości wiejskiego życia, o których nigdy nie pisali poeci."
s. 48.
"Ziemia kręci się i nie sposób na to poradzić. Można kręcić się razem z nią albo zatrzymać się w miejscu, żeby zaprotestować i polecieć na łeb, na szyję."
s. 89.
"Nie ma na świecie rowu, który pamiętałby płynącą w nim wodę, kiedy już przestaje padać deszcz."
”There isn't a culvert in the world that remembers the water that flowed through it once the rain has stopped.”
s. 157.
"Miłość pośród ruin. Niektórym z was wyda się to może śmieszne, innym groteskowe, ale powiem wam jedno, przyjaciele: nawet dziwna miłość jest lepsza od braku miłości."
”Love among the ruins. It probably sounds funny to some of you and grotesque to the rest of you, but I'll tell you something, my friend: weird love's better than no love at all.”
s. 268.
"Ludzka ręka przypomina na pół tylko oswojone zwierzę; na ogół jest spokojna, ale czasami wyrywa się i gryzie pierwszą rzecz, jaką napotka po drodze."
s. 341.
"Jestem strasznie zmęczony bólem, który słyszę i czuję… Zmęczony tym, że ciągle wędruję, samotny jak drozd na deszczu. Nie mając nigdy żadnego kumpla, z którym mógłbym wędrować i który powiedziałby mi, skąd, dokąd i po co idziemy. Jestem zmęczony tym, że ludzie są dla siebie niedobrzy."
s. 379.
wyd. świat Książki, Warszawa 2000, tł. Andrzej Szulc.

poniedziałek, 30 września 2019

My soul tree

Joe's father: "The souls of the trees that we see in the winter."
Joe: "I think they look like human souls."
Joe's father: "You're right. They do look like human souls. Twisted souls, regular souls, crazy souls. (...) I found my tree, my soul tree." (...)
Joe: "My father found his soul tree, but I've... I've never found mine. "You will know it when you see it," that's what he said." ( Lars von Trier "Nymphomaniac")

Lubię dęby. Gdy napotykam młode, dębowe drzewko, zawsze zastanawiam się, czy da radę przetrwać. Nim osiągnie pierśnicę 100-120 cm i stanie się ustawowo chronionym pomnikiem przyrody, musi minąć jeszcze około 300 lat. 3 wieki narażone na kaprysy przyrody, silne wiatry wyrywające uparcie korzenie z ziemi, pasożyty, wystawione na pioruny, ogień, piły i siekiery, wreszcie na sadystyczną, bezdenną głupotę ludzką. Być może w 2320 roku doczeka się metalowego ogrodzenia, zaszczytnej tabliczki "pomnik przyrody", może nadadzą mu imię, dorobią patetyczną legendę, być może będzie celem turystycznych pielgrzymek i tłem autobiograficznych autoportretów z cyklu "gdzietojakurwaniebyłem". Być może wtedy będą wulgaryzmami inne słowa. On przekona się o tym za 109500 dni.
Lubię dęby, ale hipnotyzująco działają na mnie sosny, zatrzymując w marszu, przerywając tok myśli, powodując mimowolne, chwilowe wstrzymanie oddechu. Nie te leśne, strzeliste, ustawione w wojskowym rządku sosny, lecz dzikie, osamotnione, trwające od dziesiątek lat w tym losowo zaposianym miejscu. Powykrzywiane na wszelkie strony silne, używicznione konary, skrzypią muzyką tysięcy sztormowych i halnych wiatrów. Korzenie szeroko rozciągnięte wbijają się i zaciskają kurczowo w niepewną i sypką glebę jak szpony duszonego ptaka, starającego się za wszelką cenę nie dać poderwaćvw powietrze. W tym momencie zapominam się i zapominam o wszystkim. Żyje jedynie mój wzrok, posłusznie dający się prowadzić doświadczonym, rytmicznym i pewnym ruchom kołyszących się konarów. Dzika, osamotniona, milcząca, doświadczona tancerka, mimo nieharmonijnych skrzywień zachwycająco naturalnie piękna.

If I have a soul and I find my soul tree, it will be a pine.

wtorek, 9 października 2018

Warłam Szałamow "Bez powrotu"

"Proza to natychmiastowa odpowiedź na wydarzenia zewnętrzne, natychmiastowe przyswojenie o przetworzenie widzianego, ukazane w postaci nowego sformułowania; to także codzienna potrzeba tworzenia jakiejś wciąż nowej, nie znanej jeszcze nikomu reguły. Proza oddaje materię, ale i ducha. Poezja to przede wszystkim przeznaczenie, wynik długotrwałego duchowego sprzeciwu i zarazem sposób sprzeciwu - to płomień, który zostaje wykrzesany przy zetknięciu się najtwardszych, najgłębiej ukrytych kruszców. Poezja jest także doświadczeniem - osobistym, najbardziej intymnym, jest odkrywaniem sposobu utrwalania takiego przeżycia, jest nieprzezwyciężoną potrzebą wypowiedzi, potrzebą ustalenia czegoś ważnego - być może ważnego tylko dla siebie."
s. 11 - 12.
"Na żadne ziemskie szczęście nie zamienię uczucia pragnienia lektury, którego nie daje się zaspokoić żadną liczbą książek, stronic, słów, tego błogiego przeczuwania jeszcze nie przeczytanej dobrej książki. Mam głębokie zrozumienie dla ludzi, którzy nawet w skrócie nie chcą wysłuchać treści przyniesionej w prezencie i jeszcze nie czytanej książki."
s. 84.
"Inteligencja nikomu nie jest nic winna. Sprawa ma się akurat odwrotnie. Lud, jeżeli takie pojęcie istnieje, ma niespłacony dług wobec swojej inteligencji."
s. 146.
"Modlitwa jest zajęciem teoretycznym. Jest pewnym psychicznym stanem, ale nie znieruchomieniem w rodzaju pozy jogina."
s. 150.
"Wiersze - to bardzo delikatny mechanizm, osobliwy sposób poznawania życia, nawet nie poznawania, lecz odbioru, odczuwania."
s. 181.
"...podjąłem mocną decyzję - na całe życie! - postępować tylko w zgodzie z własnym sumieniem. Żadnych innych ocen. Czy źle, czy dobrze przeżyję swoje życie, nie będę nikogo słuchał, ani "wielkich" ludzi, ani "maluczkich". Moje błędy będą moimi błędami, a moje zwycięstwa - mymi własnymi zwycięstwami."
s. 224.
"Znienawidziłem hipokrytów. Zrozumiałem, że prawo wydawania rozkazów przysługuje temu, kto sam, własnymi rękami, potrafi wykonać to, do czego zmusza innego."
s. 224.
"Uczciwość, elementarna uczciwość - to wielka wartość. Największa wada - to tchórzostwo."
s. 224.
"Strach - to hańbiąca, demoralizująca rzecz, poniżająca człowieka."
s. 249.
"Poznawanie człowieka nie odbywa się na drodze wypytywania, ankiety. Ogólne wrażenie nie jest rezultatem wcześniejszych spostrzeżeń i zapamiętanych w porę faktów. Dlatego pisarz nie potrzebuje notować, zapamiętywać, obserwować, wystarcza mu być obok - widzieć, słyszeć i rozumieć."
s. 262.
"Dobrze rozumiałem, że życie - to sprawa poważna, ale bać się go nie należy."
s. 330.
"Praca w gazecie, w prasie i praca pisarza - to dwie różne rzeczy. To nie tylko sprawa różnicy poziomów, to dwa różne światy i nie ma nic bardziej szkodliwego dla pisarza, bardziej przeciwstawnego jego postawie niż praca w gazecie, w prasie. Gazetowa szkoła nie tylko nie jest potrzebna pisarzowi - ona mu szkodzi. (...) Pisarz - to sędzia czasu. Dziennikarz, publicysta - to tylko pomagier polityka."
s. 330 - 331.
"Rada może być dobra, ale na pewno jest zła przez to, że to rada cudza."
s. 331.
"Najpierw zrób, a potem spytaj, czy można. Tym sposobem zrzucasz z siebie niewolnictwo, przyzwyczajenie, aby we wszystkich życiowych okolicznościach szukać czyjejś decyzji, kogoś o coś pytać, oczekiwać na czyjeś wezwanie."

s. 333.
wyd. Atext, wyd. Marabut, Gdańsk 1996, tł. Juliusz Baczyński.

czwartek, 26 maja 2016

William Wharton "Werniks"

"Nikt nie potrafi zrozumieć, że ktoś może naprawdę chcieć spojrzeć, posłuchać, porozmawiać z drugim człowiekiem. Każdy jest samotny, wie, że chce czegoś więcej, nie wie jednak ani co to jest, ani jak to zdobyć."
s. 22.
"Mężczyźni mają takie głupie życie, ciągle bronią swojej bezcennej nietykalności, śmiesznego terytorium. Najczęściej obawiają się, że ktoś mógłby odkryć pustkę panującą w środku. Żyją jak gdyby w dekoracjach filmowych, które zwiedzać można w studiach filmowych wytwórni Universal, budują piękne fasady, za którymi rozpościera się pustka, istnieje jedynie front dla turystów.
Ludzie w ogóle stają się coraz bardziej niewidzialni, rozmywają się w swoich historiach. Niektóre kobiety wydają się nawet przepuszczać światło..."
s. 22.
"Kłamstwo odbija się w kłamstwie, tworząc coś, w co gotowi jesteśmy uwierzyć. Oczywiście, jeśli jest się wierzącym."
s. 23.
"Jesteśmy istotami ludzkimi, zdolnymi do popełniania błędów, skaczemy w luźnych wprawdzie, ale ograniczających nas skórach, starając się uczynić nasze błędy rzeczywistymi, naszymi własnymi."
s. 24.
"Naśladowanie życia nie ma sensu, podobnie jak jego odtwarzanie, muszę je wynaleźć, wyobrazić sobie na nowo."
s. 28.
"Wielu ludzi wyciera sobie ramiona ciągłym oglądaniem się do tyłu."
s. 54.
"Miłość siostrzana i braterska są zastrzeżone dla prawdziwych braci i sióstr, a nawet w ich wypadku bywa rzadka."
s. 67.
"Myślę, że wariat, któremu podoba się jego własne szaleństwo, to największa możliwa obraza dla wszystkich zdrowych ludzi na całym świecie."
s. 83.
"Większość z nas wraca do klatki, niezależnie od tego, jak przyjemne wydaje się latanie."
s. 92.
"Nikt nie chce mieć do czynienia z prawdziwymi wariatami, ludzie boją się, że to zaraźliwe, że oni sami mogliby zwariować. Są wariatami, bo nie próbują wnieść radości do swego życia. Jeśli się nad tym poważnie zastanowić, to na tym właśnie polega prawdziwe szaleństwo."
s. 128.
"Jestem przekonany, że nasza percepcja czasu jest wypaczona, ponieważ stanowimy jego część, jesteśmy w nim zamknięci. Przestrzeń i czas mają wiele wspólnego, ale z przestrzenią potrafimy sobie jakoś radzić. Poruszamy się w przestrzeni, na boki, w górę i w dół; możemy dowiedzieć się o niej czegoś, doświadczyć jej. Czas jest inny.
Wobec czasu jesteśmy jak drzewo wobec przestrzeni - drzewo może poznawać przestrzeń jedynie w bardzo ograniczonym wymiarze. Drzewo zajmuje pewną część przestrzeni i porusza się poprzez nią powoli, rosnąc, i to już wszystko. Podobny jest nasz stosunek do czasu. Jesteśmy umiejscowieni w pewnym jego odcinku, wykorzystujemy go, rosnąc, ale to wszystko."
s. 130-131.
"Upływ czasu jest dla naszego życia czymś równie koniecznym jak jedzenie czy miłość. Nawet bardziej, bo bez czasu istnieje pożywienie, ale nie ma jedzenia, miłość, ale nie seks."
s. 142.
"Ludzie muszą walczyć o zewnętrzne rzeczy jak status czy pieniądze, aby powstrzymać się od myślenia, od spoglądania w czarną pustkę. Każdy, kto czuje, że coś dzieje się w jego wnętrzu, powinien się tego uchwycić."
s. 176.
"Tak naprawdę ojcowie nie są rodzicami; społeczeństwo pozwala im jedynie udawać, że to nieprawda, przynajmniej dopóki zachowują się jak należy."

s. 182-183.
"Wyobraźcie sobie tyko kościoły jako ogromne schroniska da ubogich, pełne składanych łóżek, to byłoby prawdziwie religijne."
s. 224.
"Najpierw pozwalamy rządowi pomagać ludziom, ale już wkrótce uświadamiamy sobie, że chce on kierować całym ich życiem."
s. 243.
"Tajemnica państwa totalitarnego to stworzenie tak wielu przepisów i podatków, aby nikt nie był w stanie stosować się do wszystkich przepisów, zapłacić wszystkich podatków i przeżyć. Potem rząd stosuje przepisy i podatki tak, by wspierać przyjaciół i niszczyć resztę."
s. 245.
"Powrót do metod stosowanych w dżungli nie ma sensu. Ludzkie zwierzę  przeszło ewolucję; nasze paznokcie i zęby nie są stworzone do drapania i gryzienia, nasze ramiona skróciły się, stały się bardziej elastyczne, nasze donie potrafią trzymać narzędzia, nie tylko broń. Ewolucja dotyczyła fizjologii, powinniśmy zatem zmienić się również emocjonalnie.
Wszystkie bzdury o dominacji fizycznej powinny zostać zarzucone. Powinniśmy być częścią życia; żyć ze sobą, a nie przeciw sobie, iść razem naprzód, a nie wchodzić sobie w paradę czy wyprzedzać. Nie ma pośpiechu, i tak wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku."
s. 248-249.
"Gwałt dokonany na ciele i duszy zawsze zostawia ślad. Jesteśmy jak gdyby zawsze czynnymi wagami, rejestrującymi dobro, jakie okazują nam inni ludzie, obok zła. To, w jakiej mierze potrafimy zaufać, ile miłości potrafimy okazać, wynika z tego, co pokazują nasze wagi."
s. 249.
"Na świecie, a przynajmniej na świecie, który ja znam, brakuje kobiet, skoro już o tym wspomniałem, mężczyzn też nie ma tu zbyt wielu."
s. 255.
"Wydaje mi się, że rozmowa jest jak szkic. Można wygadać wszystko tak, że nie ma już nic, co można by przeżyć, żadnych tajemnic, żadnego podniecenia, romantyzmu, żadnej spontaniczności."
s. 263.
"Liczba przedmiotów, w które można zainwestować siebie samego, psychicznie czy fizycznie, jest ograniczona."
s. 285.
"Najgorsze, co może przydarzyć się w dzieciństwie, to dom tak wygodny, że dziecko przyzwyczaja się do luksusu i nie potrafi już żyć inaczej. Całe życie można wtedy zmarnować na zdobywanie tego, co miało się na początku."
s. 304.
"Kiedy jest się dzieckiem, dorośli - a zwłaszcza troskliwi dorośli - myślą, że mają prawo kierować życiem dziecka, że zawsze wiedzą, co dla niego najlepsze. Moja słodka, najukochańsza matka powtarzała zawsze: "Tak, ale to ja jestem twoją matką", i uważała, że jest to wystarczający powód, by mogła kierować moim życiem."
s. 322.
 "Spolegliwość, stałość, niezawodność stanowią części wartości cenionej w każdym prawie społeczeństwie - odpowiedzialności. Jeśli życie cię przeraża, każda nieprzewidywalna zmiana jest wstrząsem, a w konsekwencji złem. Nieprzewidywalna osoba jest wykluczana ze społeczeństwa, uznaje się ją za pariasa dla dobra grupy.
s. 326.
wyd. Rebis, Poznań 1994.

wtorek, 6 października 2015

Stanisław Dygat "Dworzec w Monachium"

"Los to piękne słowo, za którym nie kryje się nic konkretnego. Zostało wymyślone przez ludzi dla usprawiedliwienia niedołęstwa, dla uchylenia się od moralnej odpowiedzialności za popełnioną z głupia frant podłość."
s. 7.
"Rzeczy mało prawdopodobne nie zdarzają się tylko wtedy, gdy odnoszą się do zdarzeń mających przynieść coś szczęśliwego i pomyślnego. Nigdy jednak nie można mieć pewności, czy mimo wszystko nie przytrafią się, jeżeli mają zdecydować o katastrofie i nieszczęściu."
s. 16.
"Szkaplerze i święte obrazki noszą i ludzie świętobliwi, i cyniczni łajdacy i modlą się do nich, a portrety płomiennych zbawców świata wiszą i u szlachetnych ideologów, i u bogobojnych karierowiczów."
s. 26 - 27.
"Wielkie narody i ich obywatele nie lubią, kiedy małe narody się mądrzą. Czują sie tym zgorszone i zaniepokojone, jak dorośli, kiedy dziecko okazuje zbyt żywe zainteresowanie sprawami seksualnymi."
s. 36.
"Tęsknota na twarzach dziewczyn zawsze przyciąga i niepokoi. Dlatego wiele dziewczyn stara się tym wyrazem sztucznie ozdobić twarz. Nic z tego. Te, które mają na twarzy tęsknotę, nie wiedzą o tym. Tak samo jest z talentem. O jego posiadaniu najgłębiej przekonani są ci, którzy go nie mają. Zresztą talent jest rzeczą równie złudną jak nastroje na twarzach dziewczyn."
s. 36.
"Mało co wydaje się równie wyzywające i obraźliwe dla tych, którzy sami są zawodowymi sługami konwecjonalnych nawyków."
s. 37.
 "Niejedno świństwo zaczyna się od tego, że człowiek w szlachetnym porywie opowiada się za sprawą słuszną i dobrą. Im ma przy tym mniej charakteru i woli, tym jego szlachetny poryw i nieustępliwa stanowczość mocniej są napięte, niby lina podtrzymująca nadwerężony maszt statku w czasie cyklonu. W ten sposób zużywa on swój wątły zapas szlachetnych uczuć i odruchów na jeden raz i niczym juz potem nie chroniony, wali się w szalone odmęty zdrady, przekupstwa i łgarstwa. Niesłusznie dziwimy się tak często, że ktoś, kto żarliwie bronił dobrej i uczciwej sprawy, przechodzi ni stąd, ni zowąd na stronę złą i nieuczciwą. Proporcjonalnie przy tym do swojej poprzedniej żarliwej uczciwości staje się poważnej miary świntuchem i sprzedaje wszystko, co tylko za pieniądze i za możliwośćkorzystania z uroków życia zechcą od niego kupić. Pan Bóg, hojnie obdarowujący człowieka wszelkimi wariantami grzechów głównych, których liczba wzrasta w dzisiejszych czasach znacznie ponad siedem, okazuje się zdumiewającym skąpcem tam, gdzie chodzi o przydział cnót. Dlatego cnoty powinniśmy szczególnie szanować i oszczędzać, jak wszystko to, czego mało. Cóż, kiedy w tej dziedzinie właśnie jesteśmy największymi utracjuszami i birbantami, gotowymi w ciągu jednego dnia przejeść i przepić to, co przydzielono nam na całe życie."
s. 44.
"Czy do wyniosłego grona cywilizowanych narodów łatwiej dostać się temu, który rozdziela kopniaki, czy też temu, który je zbiera?"
s. 48.
"Ogólnie rzecz biorąc, ludzie gardzą brutalną siłą głośno tylko dla ratowania twarzy. Skrycie, nie przyznając się nikomu, ledwie, ledwie sobie, szanują ją i podziwiają."
s. 58.
"Człowieka niszczy pycha i nie znające granic rozbestwienie przy lada, zawodnym choćby, sukcesie."
s. 65.
"Człowieka często gubi przekonanie, że ofiarowany mu Los, którym się cieszy, jest ostateczny i niewzruszony. Nie bierze pod uwagę albo zapomina, że wszyscy dokoła świadomie lub bezwiednie, złośliwie lub w najlepszej wierze, nieustannie, niepowstrzymanie jak święte źródło bijące w Lourdes, pracują na to, by Los jego zmienić. Oczywiście z lepszego na gorszy."
s. 72.
PIW, Warszawa 1978.

piątek, 31 lipca 2015

John Fowles "Kolekcjoner"

"To, co robmy, zamazuje to, co robiliśmy przedtem."
s. 22.
"- Wszyscy chcemy tego, czego nie możemy mieć. Przyzwoitość istoty ludzkiej polega na zaakceptowaniu tego faktu.
- Wszyscy bierzemy to, co możemy dostać. A jeśli przez większość życia nie mieliśmy wiele, staramy się to nadrobić przy najbliższej nadarzającej się okazji."
s. 85.
"Czy zdajesz sobie sprawę, że wszystkie wielkie osiągnięcia w historii sztuki, wszystkie wielkie sprawy w życiu to właśnie to, co ty nazywasz nieprzyzwoitym, i że zazwyczaj zrodziły się z uczuć, które okresliłbyś jako zdrożne?"
s. 91.
"Wszystko, co wolne i przyzwoite w życiu, zamykane jest w brudnych małych celach przez okropnych ludzi, którym jest wszystko jedno."
s. 157.
"Jeśli pragniesz dotrzeć do najgłębszych granic siebie, to rzeczywista forma, jaką przybieże twoja sztuka, nie wydaje ci się ważna."
s. 186.
"Krytycy rozwodzą się nad osiągnięciami technicznymi. Ten rodzaj żargonu absolutnie nic nie znaczy. Sztuka jest okrutna. Słowa pozwalają na wszystko. Ale obraz jest jak okno prowadzącej wprost do najskrytszej tajni twojego serca."
s. 186.
"Ludzie, którzy nas uczą, wpychają w nas stare idee, stare poglądy, stare sposoby. Jakby zasypywali rośliny kolejnymi warstwami starej ziemi; nic dziwnego, że biedactwa tak rzadko przebiją się do góry świeże i zielone."
s. 187.
"To nie nastolatki i córki są odmienne. My się nie zmieniłyśmy, my po prostu jesteśmy młode. To ci idiotyczni nowi ludzie w średnim wieku, którzy muszą być młodzi, to oni się zmienili. Te głupie, rozpaczliwe próby pozostania z nami. Nie mogą być z nami. Nie chcemy, żeby byli z nami. Nie chcemy, żeby ubierali się według naszej mody, posługiwali się naszym językiem, przejmowali nasze zainteresowania. Naśladują nas tak nędznie, że nie możemy ich szanować."
s. 224.
"Dlaczego każda żywotna, twórcza, interesująca osobowość ma być męczennikiem wielkiego powszechnego kretyna? (...) Ponieważ oni nienawidzą nas wszystkich, nienawidzą nas za to, że jesteśmy inni, że nie jesteśmy nimi, że oni nie są tacy jak my. Prześladują nas, odpychają, skazują na odosobnienie, śmieją się z nas, ziewają, zawiązują sobie opaskę na oczy i zatykają uszy. Zrobiliby wszystko, żeby uniknąć konieczności zauważania nas i szanowania. Czołgają się wokół największych z nas, kiedy tamci już nie żyją."
s. 237-238.
 "Nienawidzę niewykształconych i ignorantów. Nienawidzę napuszonych i sztucznych. Nienawidzę zazdrosnych i zawistnych. Nienawidzę zgorzkniałych, małostkowych i skąpych. Nienawidzę zwykłych, nudnych i małych ludzi, którzy nie wstydzą się tego, że są mali i nudni. (...) Kocham uczciwość, wolność i szczodrość. Kocham tworzenie, konstruowanie. Kocham pełnię istnienia. Kocham wszystko, co nie ogranicza się do siedzenia i patrzenia, co nie kopiuje i nie ma martwego serca."
s. 238.
(wyd. Zysk i s-ka, tł. Hanna Pawlikowska-Gannon).